poniedziałek, 12 października 2026

Natalia Kulpińska - Freedom of Darkness

 Dzień dobry!

Przychodzę dzisiaj do Was z książką, którą dosyć szybko przeczytałam. Nie jest ona objętościowo jakoś zbyt długa, więc kiedy byłam po wyrwaniu zęba mądrości, zabrałam się za czytanie. I... Przepadłam.

Natalia Kulpińska – autorka prozy kobiecej, miłośniczka romansów łamiących serca czytelnikom. Wielbicielka emocji, których jej zdaniem nie może zabraknąć w pisanej przez nią historii. Kolorowa dusza, dla której książki, a przede wszystkim ich pisanie, to całe życie.

Natalia Kulpińska – Freedom of Darkness

Kiedy przez większość życia tkwiło się w mroku, spokój wydaje się czymś egzotycznym i chwilowym. Naprawienie błędów czasami zajmuje lata. Niektórych naprawić się zwyczajnie nie da. Zmiana otoczenia, tożsamości, a nawet wyglądu nie zagwarantuje nadejścia dobrych czasów, ale może w tym pomóc.

Mężczyzna zaszywa się w niewielkim domku w lesie, by uciec od ludzi i ostatnich zdarzeń. Jedyne, czego pragnie, to dojść do siebie po licznych operacjach i zabiegach. Pierwsze pojawienie się w małym miasteczku wzbudza popłoch i prowokuje do plotek. Mieszkańcy okrzykują go potworem, bandytą i dzikusem, bowiem właściwie nie mówi do nich ani słowa. Wygląda dziwnie i jeszcze dziwniej się zachowuje.

Czy bardzo się mylą w swoich osądach? Kim jest tajemniczy mężczyzna na co dzień chodzący w masce? Czego szuka w tym spokojnym miasteczku?

Podobno ludzie się nie zmieniają i jeżeli w ich sercu zakorzeniło się zło, to już nigdy nie da się go wyrwać. Tylko co, jeśli potrzeba tej zmiany jest tak silna, że ktoś jest w stanie zmienić wszystko, byle w końcu zaznać odrobiny szczęścia?

A może wystarczą upór i czułe dłonie uroczej, ale bardzo pyskatej pani doktor, by wyleczyć zgniłą duszę?

Okładka książki przyciąga spojrzenie. Ciemna kolorystyka, czerwone, wybijające się serce i napis, specyficzną czcionką – krzyczą do czytelnika: sięgnij po mnie! Wyklejka w środku naprawdę ładna, z kwiatuszkiem. Tutaj brakuje tylko barwionych brzegów. Ma skrzydełka, dzięki czemu ma zapewnioną ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka zdań o autorce. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka. Trochę błędów składu się pojawiło, co, jak wiecie już, przeszkadza mi i ja to widzę. ;) jednak Wam, czytelnikom, może się nie rzucić w oczy. 

Nie będę ukrywać, że byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej książki. Jedna dziewczyna na Instagramie bardzo ją zachwalała, a ja... No niekoniecznie czułam przyciąganie. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Dostałam tę książkę przez przypadek, ale skoro do mnie dotarła, to nie był przypadek. I matko, ale to było szczęście! Szczęście, bo... Wciągnęłam się. Bardzo. To moje drugie spotkanie z piórem autorki; pierwsze było w porządku, a tutaj... Nic bardziej mylnego. Naprawdę już od pierwszych stron zainteresowałam się treścią i czekałam ba dalszy ciąg. Przeczytana w dwa wieczory. Pozostawiła mnie z takim mętlikiem w głowie, że musiałam trochę nad nią podumać po zakończeniu czytania. Pochłania się strony szybko i lekko, nie miałam jakichkolwiek przeszkód podczas czytania. No dobra, jedyną przeszkodą był... Brak czasu. ;) jeśli chodzi o styl Kulpińskiej, polecam bez wahania!

Poznajemy tutaj panią doktor, Rachel. Samotnie wychowuje córkę i spłaca dług, z tym, że to nie jej zadłużenie. Gdy ją poznawałam, na samym początku średnio ją polubiłam. Wydawała się taka wyszczekana... Ale dopiero gdy poznawałam ją bardziej, od środka, zmieniłam zdanie. Maska zaczęła opadać. Myślę, że wiele osób jest takich jak ona. Miała sporo problemów, a mimo to dawała sobie radę. Raz lepiej, raz gorzej... Mamy też anonimowego dziwaka, który wprowadza się do miejscowości i żyje jak mnich. Wszyscy się go boją, bo nosi maskę... Zachowuje się dziwnie... Plotki po wsiach czy małych miastach szybko się rozchodzą. I tu nie trzeba było na nie długo czekać. On... Gdy dowiedziałam się, co robił, kim był... Ale i to, co spotkało go za dzieciaka... Mimo to bardzo go lubiłam. I nie była to litość. Absolutnie. Są też i inni bohaterowie, ale nie będę spoilerować. Jak po nią sięgniecie to sami zobaczycie, dlaczego nie chciałam za wiele o nich mówić. Są bardzo... Specyficzni. :) 

Drażniło mnie na początku też to, że wszystko dzieje się szybko. Za szybko. Zbyt bezpośrednio. Ale zaraz się oprzytomniałam, bo halo, takie jest życie! Zresztą, co będę gadać, bohaterowie moich książek też nie chodzą na pielgrzymki, by się poznać, tylko co po niektórzy to tak szybko się dzieje i się poznają. Sama prywatnie jestem przykładem, kiedy to strzała amora uderza w jednym spojrzeniu. Zbyt długim. I łączy na całe życie. Dlatego ostrzegam, nie znajdziecie tutaj slow burn. Tutaj wszystko jest dynamiczne, szybkie, ogniste! Ale warte poświęcenia czasu. Jest miłość, zadry z przeszłości, cierpienie, traumy... Autorka pokusiła się o temat między innymi prz**ocy, więc jeśli nie lubicie o tym czytać, lepiej nie sięgajcie, chyba że ominiecie kilkanaście stron. Nie ma tu rozwleczonych wątków, wszystko jest w odpowiednich miarach, by nie zanudzić czytelnika. 

Trochę emocji czułam i nie mogę powiedzieć, że nie czułam nic. Bo jednak wskoczyłam do Polson, miejsca akcji, i żyłam razem z bohaterami. Nie czułam w 100% to, co oni, ale takie 60/70% już tak. Dzięki temu moje wrażenia po lekturze są silniejsze, bo Natalia Kulpińska wpuściła nas do fabuły. Pozwoliła nie tylko obserwować Rachel i anonimowego mężczyznę, ale i pozwoliła poczuć to, co oni przeżywają. Szczerze, to nie wiedziałam, kto miał z nich gorzej... 

Fajnie, że jest tu między wersami podkreślone kilka ważnych tematów, jak nie tylko tych trudnych, o których wspomniałam, ale jest i przyjaźń, miłość, DRUGA SZANSA, akceptacja przeszłości i próba życia NA NOWO. W różnych, tak naprawdę, sytuacjach. Cieszę się, że książka niesie ze sobą coś więcej. Z pewnością zostanie w mojej głowie na dłużej.

Reasumując, cieszę się, że książka do mnie dotarła i że ją przeczytałam, chociaż pierwotnie miałam oddać ją na rozdanie. Mamy emocje, dynamiczną akcję, ciekawych bohaterów, z którymi pod żadnym pozorem nue spotkacie nudy. Polecam! 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)