niedziela, 11 czerwca 2023

Marta Malinowska - Kroki na strychu

 Witajcie! 

Przygotowałam dzisiaj dla Was recenzję książki, która od samego początku zaintrygowała mnie... okładką! Tak, jestem sroką okładkową i jeśli czytacie mój blog regularnie, możecie to zauważyć. :D Opis był równie zachęcający, więc postanowiłam dać książce szansę. Czy słusznie? 

Marta Malinowska - brak informacji o autorce

Marta Malinowska - Kroki na strychu


To miał być wymarzony dom. Skrywał jednak mroczną tajemnicę.
Demony przeszłości zawsze mają imię…
Patrycja przenosi się na południe Polski. Chce żyć na własnych zasadach. Jest silna i ma ustalone życiowe priorytety. Liczy się dla niej tylko kariera. Uporem i ciężką pracą zdobywa najwyższe stanowiska.
Okazyjnie kupuje stary dom, a wraz z nim tragiczną historię.
Pewnej nocy słyszy kroki, a w komodzie znajduje zakurzony pamiętnik poprzedniej właścicielki. Wydarzenia sprzed lat wracają do niej ze zdwojoną siłą. Teraz musi walczyć nie tylko z własnymi wspomnieniami, ale i z fatum ciążącym nad tym miejscem.
Jakie mroki skrywa stary dom?
Kroki na strychu to trzymająca w napięciu opowieść o traumach dzieciństwa, próbie budowania siebie od nowa i niezwykłych zdarzeniach, które wpływają na nasz los.

Okładka książki od razu przyciągnęła mój wzrok. Chyba tym, że mamy starą tapetę, kwiaty i dziurę, widać gołą ścianę. Jest satynowa w dotyku, posiada śliskie wykończenia napisów. Nie posiada skrzydełek, więc nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Ma kremowe strony, czcionkę wystarczającą dla oka, literówek brak, a nawet jeśli gdzieś się pojawił, to w niczym nie przeszkadzają. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Podzielona na rozdziały i każdy z nich jest przejmowany przez innego narratora. Nie ma ich dużo, na spokojnie nie musicie martwić się tym, że się pogubicie. Akcja toczy się w różnych latach, więc na spokojnie. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, chociaż na koncie już ma jedną pozycję. Czytało mi się szybko, lekko i przyjemnie. Nie była to lektura wymagająca, ale dość ciekawie się ją czytało. Może i też nie wciągała od pierwszych stron, ale intrygowała tajemnicami kobiet. Napisałam, że czytało się lekko i przyjemnie - oczywiście nie był tu przyjemne i lekkie wydarzenia, bo to, co spotykało kobiety... Przykro mi się robiło, bardzo. Jednak wiem, że takie jest życie, niejedną z nas spotyka taki los, tylko nikt głośno o tym nie mówi. Autorka poruszyła bardzo trudny temat, temat tabu... Poradziła sobie dobrze, chociaż czytając, byłam wściekła, że nikt nie zareagował. Byłam smutna i sfrustrowana, że i kobiety nie zrobiły tego odważnego kroku... Żyjąc pod presją, zdaję sobie sprawę, że jest to niebywale trudne. 

PRZEMOC. Fizyczna jeszcze jest do zniesienia, ale psychiczna? To jest ciężki kawał chleba... Serce mi się kraje na samą myśl o ich losach, niemniej jednak wiem, że takich sytuacji w naszej codzienności jest na pęczki...
Mamy tutaj też tajemnice domu, które skrywały można powiedzieć, że pokolenia. Chwile szczęścia, smutku, żalu czy cierpienia - poznajemy je nie tylko z opisu przeżyć bohaterki głównej, Patrycji, ale i tych kobiet pochodzących z domu, w którym mieszka obecnie. 

Patrycja to twarda sztuka, która jest niezwykle zahartowana przeszłością. To, co spotkało ją w młodszych latach życia, nie jest godne zazdroszczenia. Przykro mi było czytać o tym, dlatego łaskawszym okiem patrzyłam na nią jak zachowywała się w stosunku do innych. Usprawiedliwiałam ją, jednak nie godziłam się z jej stosunkiem do swoich pracowników, nie lubię, jak ktoś nie szanuje innych... Mimo wszystko.
Zarówno ona, jak i inne bohaterki mieszkające w tym domu, miały przechlapane. Trzymałam mocno kciuki, by w ich życiu w końcu zagościło szczęście, miłość, bezpieczeństwo...
Chyba najbardziej polubiłam Marię. I tak bardzo jej współczułam, chyba też najbardziej odczuwałam emocje wraz z nią. Każda z nich jest inna, a i tak łączy je to samo - smutek, ból i przemoc. 

Dzieje się tutaj sporo, Patrycja odnajduje stare pamiątki, listy, rzeczy z życia Marii, Bogusi i odkrywa karty... Nie raz zostaniecie zaskoczeni - ja sama pewnych spraw się nie spodziewałam. Niemniej jednak wywołała całościowo u mnie dobre wrażenie, jestem zadowolona, że miałam okazję zapoznać się z tą książką. Może nie porwała mnie do cna, może nie wzbudziła we mnie mnóstwa emocji, ale jest to naprawdę dająca do myślenia opowieść o losie kobiet, które nie miały wiele szczęścia. Którym ciągle los podkładał kłody i utrudniał życie jak tylko się dało. 

Myślę, że jest to jedna z tych prawdziwych historii, po które warto sięgnąć i coś z niej wyciągnąć. Jak chociażby to, że na każdy sygnał przemocy, trzeba reagować, bo nie wiemy, dokąd może ta sytuacja kogoś zaprowadzić, a może być za późno... I to szybciej niż możemy się spodziewać.
Uważam, że autorka ma w swoim piórze duży potencjał i chętnie kiedyś przy okazji nadrobię jej pierwszą książkę, ale i każdą następną, bo wydaje mi się, że rozwinie skrzydła i będzie się te książki naprawdę dobrze czytać. 

Już teraz mogę Wam ją polecić. Są tajemnice, są problemy, jest codzienne życie! Czyli wszystko to, co lubię. Daję jej mocne siedem gwiazdek, bo na nie zasługuje. Czekam na kolejne tytuły, a Wam serdecznie polecam! 

Lubicie sięgać po tytuły mniej znanych autorów? Czy popularność nie ma dla Was znaczenia? 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Mando


1 komentarz:

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)