Dzień dobry,
Przygotowałam dla Was wpis z recenzją książki, która po przeczytaniu opisu wydała mi się całkiem interesująca. Chwilę jednak się zastanawiałam, sięgnąć po nią czy nie. W końcu poddałam się i zgłosiłam do recenzji.
Weronika Banasik – urodzona w Gliwicach; miłośniczka zwierząt, pasjonatka ogrodnictwa i kwiatów. Od najmłodszych lat fascynuje się kulturą i literaturą angielską, co odnajduje odzwierciedlenie w jej twórczości. Recenzowany tytuł to jej debiut literacki.
Weronika Banasik – Pragnienia panny Julii
Największa odwaga to być sobą, mimo że świat próbuje przypisać ci inną rolę
W wiktoriańskiej Anglii, gdzie los kobiety wyznaczają sztywne konwenanse, trzy siostry stają u progu dorosłego życia – każda z zupełnie innym wyobrażeniem o miłości i szczęściu.
Luci, najstarsza z nich, spełnia swoje największe pragnienie i z nadzieją wchodzi w rolę żony. Najmłodsza, Joe, wciąż wierzy w miłość rodem z romansów: wielką, namiętną i zdolną odmienić całe życie. Julia natomiast marzy o czymś więcej. Pragnie niezależności oraz kariery pisarki i z każdym dniem coraz odważniej kwestionuje zasady świata, w którym kobieta po ślubie powinna ustępować mężowi i porzucić własne ambicje.
Siostry już wkrótce przekonają się, jak wysoką cenę mają marzenia. Czy odnajdą szczęście tam, gdzie spodziewały się je znaleźć? A może życie zmusi je do wyborów, które odmienią wszystko?
Okładka przyciąga spojrzenie przez wzgląd na uroczego kota, który łasi się do pięknej sukni, zapewne swojej pani. Rudy, dostojny kocur, którego znajdziecie w powieści! Okładka ma skrzydełka, dzięki czemu ma dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka słów o autorce. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane.
Debiut literacki, który... Finalnie jest całkiem niezły. Czyta się stosunkowo szybko, ale trzeba wniknąć w specyficzne pióro autorki. Co więcej, szkoda, że sobie nie zaznaczyłam fragmentów, chyba były dwa, gdzie coś w narracji się posypało. Dziwnie się te fragmenty czytało. Ale poza tymi bodajże dwoma fragmentami było w porządku. Sporo było przypisów do Wikipedii i przyznaje się, że ich nie sprawdzałam. Nie lubię się wybijać z lektury. Momentami trochę przeszkadzało mi, że było za dużo takich informacji na temat tego, co i gdzie się działo czy o politycznych aspektach itp. Osobiście uważam, że można było skupić się na bohaterach i ich emocjach.
Mamy tutaj trzy siostry, ale więcej ich różni niż łączy. Najmniej skupiamy się na Luci, która spełnia swoje marzenie i wychodzi za mąż. Ale byłoby fajnie, poczytać o jej emocjach, o jej sytuacji! Rozterkach! Mamy kochliwą najmłodszą, Joe. Znam ten typ człowieka i jestem w stanie sobie wyobrazić takiego człowieka. :) Natomiast Julia... Chciałam ją polubić, ale nie potrafiłam. Dążyła do swoich celów, chociaż to, z jaką lekkością traktowali ją i jej rodzeństwo rodzice w tamtych czasach, nieco mnie zszokowało. Z reguły zawsze to właśnie rodzice wyznaczali szlak życia swoim dzieciom i przeważnie z tym się spotykałam w literaturze utrzymanej czasach wiktoriańskim. Postacie są wykreowane dobrze, ale niestety nikogo nie polubiłam na tyle, by się przywiązać.
I niestety... Nudziłam się, może nie przez całą powieść, ale jednak. Brakowało mi akcji, emocji, które mogłabym czuć z bohaterkami. Coś tam się dzieje, ale bardziej szło to w stronę rozmyślań, melancholii i takiego... Ciągłego niezadowolenia. Szkoda, bo potencjał był naprawdę spory! Co mnie drażniło... Że nagle, jak na zawołanie wszyscy brnęli do Julii – chwilami aż mi się wydawało to nierealne. Aczkolwiek na balu było ciekawie i ten fragment mi się akurat podobał. Kto czytał, ten wie. ;)
Wiadomo, że każda z postaci nie jest idealna, popełnia błędy i może nam się po prostu nie spodobać. Tutaj oczekiwałam trochę więcej emocji, może i nawet dramatyzmu, akcji. Głównym tematem są tutaj mężczyźni, przyszli mężowie, amanci i upartość i dążenie do celu, panny Julii. Książka ma niemal czterysta stron, a ja sporo fragmentów bym po prostu wycięła. Szkoda, że autorka ucięła tak nagle wątek brata Julii i Harrisona.
Reasumując uważam, że jest to niezła książka, ale można byłoby dodać jej akcji, dynamiczności i emocji. Na pewno wtedy odebrałabym ją lepiej. Niemniej jednak drzemie w autorce potencjał i mocno trzymam kciuki, by dalej pisała i się rozwijała. :)
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥
Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)