sobota, 5 września 2026

Marta Nowik - Szczęścia chodzą parami

 Dzień dobry!

Przygotowałam dla Was recenzję książki, którą udało mi się przeczytać w bardzo szybkim czasie od momentu, kiedy do mnie dotarła. Pod koniec sierpnia miałam trochę więcej wolnego czasu w nocy, więc poświęciłam go na czytanie, zamiast na sen. To normalne u książkoholików, prawda?

Marta Nowik - autorka lubianych i chętnie czytanych powieści obyczajowych. Mieszka w Białymstoku, stolicy malowniczego i wielokulturowego Podlasia. Nieustannie zachwyca się niezwykłością otaczającego ją świata. W ciszy i wśród przyrody szuka zarówno odpowiedzi na nurtujące ją pytania, jak i inspiracji do pisania książek.

Marta Nowik - Szczęścia chodzą parami

Czy ekspertka od złamanych serc może bać się miłości? Tosia prowadzi Kącik Złamanych Serc w urokliwej Zielonej Lipce. Wysłuchuje zwierzeń, ociera łzy, pomaga podnieść się po rozstaniach. Jest specjalistką od cudzych emocji i mistrzynią złotych rad. Mało kto wie, że za jej spokojnym profesjonalizmem ukrywa się bolesne rozczarowanie. Kiedy w miasteczku powstaje konkurencyjne Biuro Samotnych Serc, poukładany świat Tosi zaczyna się chwiać. A potem w jej życiu pojawia się Maksymilian... W tle tej historii splatają się losy mieszkańców Zielonej Lipki: małżeństwa z wieloletnim stażem, kobiety lękającej się samotności, mężczyzny próbującego naprawić błędy młodości. Szczęścia chodzą parami to ciepła, pełna humoru opowieść o drugich szansach i o tym, że prawdziwe szczęście zaczyna się wtedy, gdy przestajemy przed nim uciekać.

Okładka książki zapowiada niezwykle lekką historię. Nie jest to jakiś wybitny projekt, który rzucałby się w oczy. Nie ma skrzydełek, więc nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Z kolei jest większa formatem, tak samo w środku są większe litery. Chyba pierwszy raz mam styczność z książką z większymi literami i chociaż dziwnie mi było się przestawić, to dla osób słabo widzących, to jest strzał w dziesiątkę. Kremowe strony, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Gdzieniegdzie pojawiają się błędy składu, ale zastanawia mnie, czy tekst był po zwiększeniu czcionki w ogóle czytany. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Patrząc na okładkę spodziewałam się lekkiej opowieści, która sprawi, że odpocznę. I tak było. Czytało mi przyjemnie, bez przeszkód. Nie było tutaj trudnych scen, które jeszcze bardziej wzbudzałyby we mnie różne uczucia i przemyślenia. Pisarka posługuje się lekkim piórem i widać, że ma już wyrobiony warsztat. Jestem pewna, że jak po ten tytuł sięgnięcie, to szybko zapoznacie się z całością. Jak na pierwszy raz to pozostawiła we mnie same pozytywne odczucia. 

Tosia jest naszą główną bohaterką i... Nie ukrywam, miałam z nią problem. Dlaczego? Strasznie irytowała mnie swoim zachowaniem. Była dojrzałą kobietą, a niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, że zachowuje się jak nastolatka. Często się na tym przemyśleniu przyłapywałam. Przez to miałam jakieś dziwne opory, by ją polubić. Finalnie postacie są w porządku, realistyczne, ale jakoś nie zyskali mojej sympatii. Nie umiałam w tym przypadku się z nimi zżyć. Spotykają ich problemy takie jak nas, więc za tą prawdziwą rzeczywistość, plusik ode mnie.

Żałuję jedynie, że kilka tematów zostało potraktowanych po macoszemu. Spodziewałam się większego rozwinięcia tematu, jak naszego strażaka. Wiem, że narracja i tak dalej, ale po prostu mi tego brakowało. Między innymi. 

Jest to niezobowiązującą historia, idealna na letnie i jesiennie wieczory. Nie dostałam tutaj palety emocji, które miałabym odczuwać na własnej skórze. Do mojego wnętrza naprawdę trudno się dostać. Cieszę się, że autorka zawarła tutaj wątek nie tylko przyjaźni, miłości, pomocy, ale i drugich szans, gdzie bohater mocno się zastanawia. Dać szansę czy może po prostu sobie odpuścić... Marta Nowik pokazała również, że drzazgi z przeszłości nie chcą wyjść tak łatwo, jakbyśmy chcieli, by się dało je wyciągnąć. Nie chcę Wam spoilerować, ale ta książka to takie nasze życie. Trochę dobre, troche złe – zależy od sytuacji i kontekstu. Nie spodziewałam się wielkich emocji i dobrze, bo ich nie dostałam.

Ta książka to lekka opowieść, która prędzej wzbudzi w nas potok różnych wspomnień, gdybania, ale nie da nam emocji. Przynajmniej ja ich nie czułam. Trochę się dzieje. A sam zamysł na powieść jest całkiem niezły. Myślę, że odnajdą się w tej lekturze wszyscy, bez względu na wiek. Będzie idealna dla osób szukających powieści obyczajowych czy dla osób, które ledwo co uporały się z jakimś trudnym tytułem. Przy niej odpoczniecie. 

Macie w planie ją przeczytać? Premierę miała w lipcu 2026 roku.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)