wtorek, 29 września 2015

"Non omnis moriar.." - nie wszystek umrę.

Uff, nareszcie. Skończyłam swoją lekturę, która była moim zadaniem na miesiąc wrzesień. Ponieważ już w czwartek wracam do szkoły (ta szara rzeczywistość) polonistka kazała nam przez te cztery miesiące przeczytać w całości tą książkę. Cóż tu więcej mówić. Było ciężko, bardzo ciężko. Jednak sobie poradziłam i dziś skończyłam. Czuję tak nieopisaną lekkość, ale i poniekąd smutek TAKIM zakończeniem książki. 

Bolesław Prus - a tak naprawdę Aleksander Głowacki (1847-1912) polski prozaik, publicysta. Brał udział w powstaniu styczniowym. Został ranny i aresztowany, osadzony do więzienia w Lublinie. Prus poświęcił wiele uwagi pracy społecznej, np. biorąc udział w zakładaniu Kasy Przezorności i Pomocy dla Literatów i Dziennikarzy, 1905 - zostając członkiem Komitetu Obywatelskiego niosącego pomoc pozbawionym pracy robotnikom, 1897 - patronując powstaniu Towarzystwa Higieny Praktycznej im. Bolesława Prusa.

Bolesław Prus - Lalka




Historia miłości Stanisława Wokulskiego do bogatej z pozoru arystokratki Izabelli Łęckiej. Jednakże nie jest to idealny wybranek dla kobiety. Chciał zdobyć serce kobiety za wszelką cenę. Czy mu się to udało? Jakie będzie finał książki? Czy zakończy się happy endem?

"[...]Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani nawet iskry nadziei..."

Lalka! O matko była na maturze! Głupia książka! W dodatku taka gruba! - czyli koszmar nastolatków. Lektura obowiązkowa z tak zwaną gwiazdką, którą dokładnie należy omówić jeżeli oczywiście przystępujesz do matury. Ja podeszłam do niej dość luźno, nie wiedziałam, czego oczekiwać po niej i w sumie dobrze postąpiłam, na nic się nie nastawiając. Mogę powiedzieć, że jedynie to opasłe tomisku mnie nieco przeraziło.. ale kto jak nie ja? A tylko raz w życiu przeczytałam streszczenie książki w gimnazjum i wtedy sobie przysięgłam, że to się nie powtórzy. 

"Czy godzi się w nędzne ludzkie serce wlać bezmiar tęsknoty, a nie dać nawet tej pociechy, że śmierć jest nicością?"

Z początku czytało mi się ciężko. Może dlatego, że to nie jakaś tam powieść, tylko lektura na której musiałam się skupić na 200 % , oraz robić notatki jak zawsze gdy czytam lekturę do szkoły, to pojawia się zeszycik i przemyślenia, rzeczy warte zapamiętania plus strona by kolejno wiedzieć, gdzie można się cofnąć i dokładniej przyjrzeć fragmentowi. I tak zapisałam sporo stron.. Wiem, że będzie ciężko to odczytać, zresztą jak zwykle, ale jest to dla mnie spore ułatwienie bo przypomina pewnego rodzaju streszczenie. Nie raz po przeczytaniu i przed klasówką z lektury idąc do szkoły wraz z koleżanką Gosią studiujemy moje notatki i dyskutujemy na ten temat dzięki czemu jak jedna czegoś zapomni to druga przypomni. Jednak tak jak sobie teraz myślę, to drugi tom zdecydowanie lżej mi się czytało. Od czego mogło to zależeć? Nie mam pojęcia. Podejrzewam, że już poznałam na tyle bohaterów i było łatwiej mi zrozumieć ich tok myślenia, sposób postępowania. No i trzeba wspomnieć, że drugi tom ma mniej rozdziałów. 
Powieść napisana jest rozdziałami. Każde z nich ma swój podtytuł. I oczywiście jest to historia ukazana nie tylko z punktu widzenia głównego bohatera, ale i "Starego subiekta" czyli Ignacego Rzeckiego. Podoba mi się ten zabieg bo nie tylko widzę spostrzeżenia jednej osoby, ale i dwóch, co już daje lepsze światło na powieść. 
Możemy z początku się pogubić, nawet trochę bardzo dlatego zalecam uważne czytanie, bo w końcu nie będziecie wiedzieli co i jak. A wtedy to już klęska murowana. ;)

"- Rozumie pan?...
- Nie wszystko, panie - odparłem.
- Nic dziwnego - rzekł młody człowiek. - Na starość mózg więdnie i nie jest zdolny przyjmować nowych prawd..."

Książka pomimo swojej objętości nie posiada zbyt wielu bohaterów. Owszem, jest ich trochę, ale nie na tyle, by nie móc ich wszystkich spamiętać. Mamy główną rolę - Stanisława Wokulskiego, który jest romantykiem, w jego przypadku NIESTETY jest romantykiem. Bo cierpi z tego powodu katusze. Nie potrafi się otrząsnąć, jest na tyle zdesperowany, że nawet podejmuje próbę samobójczą.. Tak. Rzuca się pod pociąg, jednak ratuje go Wysocki, któremu kiedyś pomógł i posłał do Skierniewic. Ten dał mu radę, by kolejnym razem nie ratował kolejnego samobójce. Bo on pragnie śmierci i jest jej pewny. Całe szczęście, nasz główny bohater jest postacią dynamiczną. Jednak czy się otrząśnie czy nie to musicie sami się przekonać, nie zdradzę Wam tego. Jednakże jakbyście mieli jakieś pytanie odnośnie lektury służę pomocą ;) Nawet tym najbardziej zdesperowanym uczniom ;). 
Ale dalej. Trochę szkoda mi Stacha, ponieważ od początku łatwego życia nie miał. A miłość w nieodpowiedniej osobie tylko pogorszyła sytuację. Wiele sytuacji wydarzy się w życiu bohatera, jednak jak skończy się powieść, to znaczy co będzie z bohaterem? Tutaj decyzja będzie w głównej mierze należeć do Was. Ale musicie znać treść powieści, by wiedzieć co wybrał.. Ale nie zdradzę Wam dwóch dróg, a co tam! Macie przeczytać! Kto wie, może znów będzie na maturze? Lalka lubi się powtarzać. 

"A więc wszystko jest kłamstwem!... Rzekome wynalazki Geista i jego mądrość, moja szalona miłość i nawet o n a... Ona sama jest tylko złudzeniem oczarowanych zmysłów... Jedyną rzeczywistością, która nie zawodzi i nie kłamie, jest chyba - śmierć..."

Izabella Łęcka - arystokratka, która chciałaby wszystkich ale i jednocześnie nikogo. Z chęcią przyjmowała by grono wielbicieli, ale każdy posiadał jakąś wadę, której nie potrafiła znieść. Szkoda tylko, że nie zauważyła, że sama jest gorsza od tych wszystkich mężczyzn. Że jest płaska, bezmyślna, bezuczuciowa i tak dalej. Jest to zdecydowanie bohater, którego nie lubię. Bardzo nie lubię. 

I Ignacy Rzecki - jako jeden jedyny, stał się moim książkowym faworytem, czy tez przyjacielem, jak wolicie. To on dbał i pilnował biznesu Wokulskiego, gdy ten szalał za Łęcką. Wydał mi się najporządniejszym bohaterem, jednakże sam był tym romantykiem, ale nie do takiego stopnia jak Stach. Mocno sentymentalny, z mojego punktu widzenia. Martwi się i przejmuje swoim bliskim, którego można nazwać przyjacielem. Ostatni rozdział tak mnie zasmucił, że aż byłam sama zaszokowana przywiązaniem do bohatera, którego wcześniej jakoś nie zauważałam. No nic. Najbardziej go polubiłam, chciał jak najlepiej, ale i tak został sam - taka prawda niestety.

"Słusznie Prezesowa mówiła kiedyś, że dzisiejsze pokolenie ma mocne głowy i zimne serca."

Dużo się dzieje, ale są i momenty w których TOTALNIE wieje nudą. Ale tak chyba każda lektura ma, prawda? Ogólnie rzecz biorąc powieść mi się podoba. Jest długa, chwilami nie do zniesienia, bohaterowie doprowadzają do szału, szczególnie Stach Wokulski swoją bezkresną miłością. No, ale jest napisana pięknym stylem. Zawiera wiele słów, których nie znałam, lecz dzięki przypisom było mi dane je poznać i zapamiętać. 

"- Tempora mutantur et nos mutamur in illis - spokojnie odpowiedział doktór."
[ czyt. Czasy się zmieniają i my zmieniamy się wraz z nimi. ]

Warto wspomnieć, że ma wiele cytatów, które.. które są piękne i mnie zaczarowały. Tak. Lektura ma momenty, które mnie porwały. Czasami tak myślałam sobie, czy faktycznie można być aż tak ślepym jak co po niektórzy bohaterowie książki, czy tak było tylko wtedy.. Nie wiem. Ale bardzo chciałabym się dowiedzieć. Trochę mi żal tego Stacha.. - no dobra wiem, że się powtarzam, no już. 

"- Człowiek jest jak ćma: na oślep rwie się do ognia, choć go boli i choć się w nim spali. Robi to jednak dopóty - dodał po namyśle - dopóki nie oprzytomnieje. I w tym różni się od ćmy..."

Ah! Zapomniałam o najważniejszym! O marionetkach. Często podlegamy innym, prawda? Dajemy się zmanipulować, rządzić nami, naszym życiem. Otóż tutaj popełniamy życiowy błąd. Bo to NASZE życie. Wszystko powinno zależeć od nas. Nie od zasad. Nie od tego, co pomyślą inni ludzie. Od naszych pragnień. Marzeń. To my kreujemy swój świat i tak ma zostać.

Powieść lektura tak naprawdę dla każdego. O miłości wręcz ślepej miłości, która nie koniecznie zawsze jest dobra. Kiedyś świat wyglądał inaczej, ludzie postępowali inaczej, ogólnie wszystko było inne. Dlatego może być Wam ciężko wkręcić się w świat opisany przez Bolesława Prusa. Idealiści, arystokracja, fałsz - jak widzicie to też spotkamy w książce, a nie tylko i wyłącznie miłość. 
Przemijanie, to, że nic nie trwa wiecznie, a życie biegnie czasem zbyt szybko nie pozostawia wiele do życzenia. Trzeba wykorzystywać każdą chwilę. W pewnym momencie zaśmiałam się, chociaż w sumie niejednokrotnie też biłam się otwartą dłonią w czoło, jak można być aż takim.. ślepym człowiekiem..
Wynalazki, marzenia, pieniądze.. wszystko. Misz masz. I chyba dzięki temu + niezbyt lekki styl autora sprawiło, że książka stała się klasykiem i w dodatku wcale nie jest karą czytanie jej. Zawsze można błysnąć tym, że to przeczytałeś i znasz treść, a nie jakiś matołów, którzy przeczytają lelawe streszczenie i nie będą znać połowy rzeczy. 

"Tempus fugit, aeternitas manet"
[ "Czas ucieka, wieczność trwa"]

Także na koniec dodam, że ten klasyk warto pomimo wszystko przeczytać. Tym bardziej, że jest to lektura w Liceum i Technikum. Obowiązkowa. Zapewne czytając kolejny raz kilka lat później spostrzeżemy nowe rzeczy, nowe wartości, których teraz nie zauważyliśmy. 

Polecam. Bo warto. A przy okazji zaliczymy szkolną lekturę. ;)

12 komentarzy:

  1. Tak, przeczytaj tę książkę za dziesięć lat. Całkowicie inaczej ją odbierzesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się Twój post. Lubię 'Lalkę'. ALe najbardziej lubię postać Rzeckiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło :)
      Tak, Rzecki był najlepszy ze wszystkich.

      Usuń
  3. Świetnie to wszystko opisałaś! "Lalka" to jedna z moich ulubionych lektur czasów liceum, jak i ogólnie czasów szkolnych. Mimo swojej objętości i może rozdziałów mówiących o życiu "starego subiekta" całość baaardzo mi się podobała. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dałam rady skończyć tej lektury, jako w sumie jednej z niewielu. Jakoś dotarłam do połowy i odpuściłam. Strasznie mnie wymęczyła ta książka i nie przypuszczam, bym do niej kiedykolwiek wróciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, do najłatwiejszych i najprostszych nie należy..

      Usuń
    2. Lubię książki trudne i wymagające, ale "Lalka"... ona mnie strasznie znudziła.
      Ale mam zamiar wrócić do starych lektur. Głównie dzieł Sienkiewicza.

      Usuń
    3. Sienkiewicz.. Przeczytałam chyba tylko w całości w pustyni i w puszczy i Pana Wołodyjowskiego :)

      Usuń
  5. Ciekawie przeczytać ocenę tej powieści z punktu wiedzenia osoby młodej :) Kiedy ja ją czytałam w szkole średniej zupełnie inaczej ją odbierałam, ale czasy też były inne. Problem z lekturami jest taki, że trzeba je przeczytać, a co najgorsze zinterpretować tak jak życzy sobie tego nauczyciel. Jednak gdyby nie ten mus z pewnością wiele wspaniałych powieści popadłoby w zapomnienie. Pozdrawiam i zapraszam ponownie do siebie.
    http://okiemfilmoholika.pl/category/ksiazki/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale niestety nauczyciele nie zmienią się raczej nigdy więc nie ma co liczyć, na inną interpretacje niż oni chcą..

      Usuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥