niedziela, 23 sierpnia 2026

Hannah McBride - Mad as hell

 Dzień dobry, 

Przychodzę do Was z recenzją drugiego tomu trylogii, który wygrałam w rozdaniu na Instagramie. Byłam bardzo ciekawa tych książek i nie mogłam się doczekać lektury. Niestety, zderzyłam się z różnymi emocjami...

Hannah McBride – zajmowała się w życiu wieloma rzeczami. Była menedżerką, koordynatorką badań klinicznych, ambasadorką marki kosmetycznej, koordynatorką wydarzeń, blogerką i nie tylko. W głębi serca zawsze chciała być pisarką, aż w 2020 roku w końcu się udało. Od 2024 roku pod pseudonimem Megan Cain tworzy omegaverse'y.

Hannah McBride – Mad as hell #2

Gdy wszystko, co kochasz, zostaje ci brutalnie odebrane, pozostaje tylko furia...

Maddie była pewna, że po tragicznych wydarzeniach z udziałem siostry bliźniaczki najgorsze już za nią. Los jednak zadał jej kolejny cios. Na przyjęciu zaręczynowym jej świat legł w gruzach. Zdrada Ryana sprawiła, że jedyne, co trzyma ją teraz przy życiu, to wściekłość i pragnienie zemsty.

Dziewczyna nie zamierza się poddać. Wraca silniejsza, gotowa stawić czoła nie tylko Ryanowi, lecz także demonom z przeszłości, w tym… swojemu ojcu. W świecie, gdzie rządzą władza i pieniądze, Maddie odkrywa, że uczucia mogą być zarówno jej największym wrogiem, jak i jedyną szansą na ocalenie.

Czy odnajdzie siłę, by przebaczyć? A może nienawiść zwycięży, prowadząc ją ścieżką zemsty i zniszczenia?

Okładka książki jest utrzymana w podobnym stylu co pierwsza. Tym razem jednak dominują kolory zbliżone do żółtego/złotego. Nadal jest satynowa w dotyku z wytłuszczeniami pokrytymi lakierem UV. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich zobaczycie patronów medialnych tej pozycji. Strony są kremowe, czcionka jest wystarczająca dla oczu, marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Tym razem mamy dwóch narratorów – Ryan i Maddie – a sama lektura jest grubaskiem, bo liczy ponad sześćset stron, jest większa objętościowo niż pierwsza. Ogólnie bardzo ładnie się prezentuje wizualnie. 

To moje drugie spotkanie z piórem autorki i uważam, że jej poziom/warsztat pisarski jest na tym samym, dobrym poziomie. Ale... O ile poznałam jej pióro, to tak tutaj uważam, że było bez zbędnych rewelacji. Czytało się szybko, lekko i bez przeszkód. Bardzo dużo się działo, nie było czasu na nudę. Ale jakoś te wydarzenia nie przemówiły do mnie i trochę obeszły. Nie to, co wydarzyło się w drugiej połowie pierwszej części. Czasami miałam wrażenie, że większość tego tomu składa się ze scen +18 i to dosyć dokładnie opisanych. Pojawia się masa wulgaryzmów i treści krzywdzących, więc jeśli nie czujecie się na siłach, koniecznie z niej zrezygnujcie.

Postacie są ci sami, co w pierwszej części. Maddie, Ryan i jego kumple oraz Becca. Tworzą naprawdę zgrany team i mimo tego, co robili, bardzo ich polubiłam. Nie spodziewałam się, że aż tak ich polubię... Na tej przeszło sześćset stronicowej powieści czeka ich tak wiele zła, ale i dobra, że to się w głowie nie mieści. Chwilami się zastanawiałam, co ja bym zrobiła na ich miejscu. Nie wiedziałam. Uważam, że polubicie tę paczkę tak jak ja. Musieli się wykazać, spełnić kilka zadań, ale dzięki ich trybowi incognito postacie ominęły zbędne tłumaczenia. I właśnie pomyślałam, że historia Becci również zasługuje na uwagę, bo jest tego warta. 

Muszę jednak przyznać, że autorka zrobiła świetny plot twist na końcu. Inaczej być nie mogło, skoro jest jeszcze trzecia część. Dzieje się tutaj bardzo dużo, nie ma czasu na nudę. Czasami to ciężko nadążyć za bohaterami. Chcąc czy nie, zżyłam się z tymi postaciami i ich charakterami, a do niektórych zachowań przywykłam. Nie była ona zła, ale nie była też rewelacyjna, bo nie rozłożyła mnie na łopatki, niestety. Spodziewałam się historii, która sprawi, że się nie pozbieram. Wszak czytałam same pozytywne recenzje, wręcz idealne. Odniosłam wrażenie, że trylogia mnie sponiewiera. Jak na razie to różnie z tym bywa... 

Reasumując uważam, że jest to dobra książka, ale po pierwszej części spodziewałam się czegoś bardziej wciągającego i emocjonującego. Niemniej polecam, nie tylko dla fanów literatury obyczajowej, romansu czy erotyku. Dla wszystkich, którzy są jej ciekawi. Może wyciągnięcie z niej więcej niż ja. Idealna na zabranie jej na wakacje, objętościowo na pewno Wam wystarczy. Polecam, ale miejcie na uwadze, że to starszy tekst.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)