Dzień dobry,
Przychodzę do Was z recenzją krótkiej książki, którą przeczytałam w jeden wieczór. Byłam zaintrygowana opisem i okładką, więc zgodziłam się na współpracę z wydawnictwem i autorką, która debiutowała. Byłam zaintrygowana i chwilę po tym, jak do mnie dotarła, zabrałam się za czytanie.
Ewa Lewandowska – związana z Opolem i Ozimkiem, od wielu lat mieszka w Niderlandach.
Ewa Lewandowska – Cena naszych przeżyć
Im bliżej prawdy… tym bliżej dna
Flos Mortuus jest jedną z najlepszych detektywek w TCCD. Bez wahania nagina zasady, jeśli dzięki temu może doprowadzić sprawę do końca. Kiedy jednak seria brutalnych morderstw prowadzi ją do środowiska skupionego wokół niebezpiecznej substancji E-x, śledztwo zaczyna dotykać spraw, które są jej… zbyt bliskie.
Wraz z pojawieniem się nowego współpracownika i kolejnymi ofiarami granica między obowiązkami zawodowymi a życiem prywatnym coraz bardziej się zaciera. Rosnąca liczba tajemnic, obsesji i manipulacji sprawia, że Flos z każdym dniem traci kontrolę nad sytuacją. A gdy na jej drodze staje ktoś, kto doskonale rozumie ludzkie słabości i potrafi bezlitośnie je wykorzystywać, kobieta zostaje zmuszona zmierzyć się nie tylko z mordercą, lecz także z własną przeszłością.
W świecie pełnym uzależnień, kłamstw i przemocy najgroźniejszym przeciwnikiem Flos mogą okazać się jej własne demony.
Okładka książki naprawdę prezentuje się ciekawie. Dominuje czerń, a na samym środku mamy folijkę, tabletkę, wodę i łódź... To wszystko ma odzwierciedlenie w fabule oczywiście. Okładka jest matowa, nie ma skrzydełek, które pełniłyby funkcję ochronną przed uszkodzeniami mechanicznymi. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka, literówki się zdarzały, ale nie przeszkadzały w lekturze. Ma niespełna trzysta stron.
Debiut autorki i zarazem moje pierwsze spotkanie z jej osobą. Okładka, tytuł i opis bardzo zachęciły mnie do przeczytania tej powieści. Lubię dawać szansę nowym autorom, którzy przychodzą z intrygującą fabułą. I ogólnie wszystkim debiutantom, bo sama przechodziłam przez ten etap. Wiem, jak trudno zdobyć czytelników. Sama byłam w tym miejscu wiele lat temu. Dostajemy tutaj całkiem ciekawy pomysł na fabułę, ale niestety, z wykonaniem nie poszło już tak dobrze. O ile czyta się szybko i lekko, bez przeszkód... To wręcz powiedziałabym, że chwilami za szybko. Bardzo dużo się działo, ale to wszystko było raczej takie płaskie. Nie miałam kiedy zżyć się z bohaterami i odniosłam wrażenie, że autorka chciała, by wiele się działo, a jednocześnie po drodze zgubiła sens tych zdarzeń. Straciła ich wyjątkowość i zrobiły się takie... Do odhaczenia. Jednak muszę wspomnieć, że widzę tu potencjał. Tylko taka moja rada: może mniej zdarzeń, a tych kilka sytuacji postarać się dopracować. I nie tak szybko kończyć te wątki, bo zamiast trzymać w napięciu, intrygować, to są ucinane raz dwa i w sumie żadnego zaciekawienia już nie ma.
Bardzo dużo, moim zdaniem, jest tu wątku obyczajowego. Autorka powinna bardziej skupić się na podstawie thrilleru/kryminału i gdzieś tam dodawać ten obyczaj. Chwilami wydawało mi się, że wszystko kręci się wokół relacji miłosnych.
Nasza główna bohaterka jest mocno toksyczna. Robi wrażenie twardej, bezkompromisowej, a tak naprawdę tonie w problemach i jest nie do końca poukładana. Niestety, nie polubiłam jej, tak jak i wszystkich pozostałych. Każda z postaci traktowana bardziej po macoszemu, nie mamy szansy poczuć ich emocji, poznać ich z jakiejkolwiek strony. Zgodzę się, że wychodzą demony z głównej bohaterki i to one stanowią największy problem, ale ktoś taki niestety, z jej problemami, nie powinien piastować takiego stanowiska. Co więcej, czas w chwilach zdrowotnych szybko leciał w książce, został pominięty, a tutaj naprawdę można było opisać mnóstwo uczuć. Może chociaż wtedy udałoby się poczuć cokolwiek, co czuł bohater.
Książka podejmuje trudne tematy: depresji, traumy, żałoby, uzależnienia. Nie będę one odpowiednie dla każdego. Dlatego przestrzegam Was, jeśli jesteście wrażliwi, lepiej nie sięgajcie.
Reasumując uważam, że pomysł na książkę był całkiem dobry i potencjał jest, ale trzeba jeszcze doszlifować warsztat, nie spieszyć się tak i dać czytelnikowi poczuć strach. Nie kończyć szybko wątków, a pozostawiać wiele mylnych tropów. I nie otwierać tak wielu wątków, a skupić się na kilku i porządnie je przeprowadzić i na pewno będzie lepiej. Nie mogę jej polecić, musicie sami zdecydować, czy po nią sięgnąć. ;)
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥
Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)