Cześć!
Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją książki, która jest moim pierwszym spotkaniem z piórem autorki, ale i jednocześnie jest to debiut wydawnictwa. Ich książki zapowiadają się ciekawie, więc coś czuję, że ten wydawca będzie jednym z moich ulubionych.
Marta Kaczmarczyk – z wykształcenia magister ochrony środowiska, prywatnie wielka miłośniczka zwierząt, książek i gotowania. Prowadzi bloga kulinarnego, piecze amatorsko torty artystyczne.
Marta Kaczmarczyk – Pan i Pani M. #1
Tych dwoje, oprócz imion na tę samą literę, łączy właściwie tylko jedno – miłość do zwierząt. Nigdy by na siebie nie wpadli, gdyby nie pewien mały kundelek, który potrzebuje pomocy.
Majka Bodurka to dziewczyna, w której żyją dwie skrajności. Zawodowo – uporządkowana graficzka komputerowa, funkcjonująca według zasad i ściśle ustalonego planu. Prywatnie – zwariowana imprezowiczka, otwarta na ludzi i nowe znajomości, niestroniąca od męskiego towarzystwa.
Marcin Malak to stateczny trzydziestolatek prowadzący własny gabinet weterynaryjny. W wolnych chwilach woli zaszyć się w czterech ścianach, poćwiczyć w domowej siłowni czy pograć na konsoli. Unika towarzystwa, a kontaktów międzyludzkich wcale nie ułatwia mu jego gburowata natura i trudna przeszłość.
Okładka książki od razu rzuca się w oczy. Cała niebieska, a w tle sylwetka kobiety i mężczyzny... Serduszko i łapka pieska... Matowa w dotyku z wytłuszczeniami lakierem UV, jak dla mnie świetny zabieg. Niebieski i żółty bardzo do siebie pasują. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka zdań o autorce, a na drugim zobaczycie patronów i motywy w książce. Mamy także wyklejkę, która świetnie uzupełnia całość. Ogólnie wydawnictwo dołożyło wszelkich starań, żeby czytelnik był zadowolony. Mamy wstawki graficzne w całej pozycji, serduszka, łapki... Ja jestem kupiona. W dodatku dostałam ładny box z zakładką, naklejkami, artami i zawieszką DND (do not disturb=nie przeszkadzać). Dla mnie jako recenzenta jest to super dodatek i od razu jakoś cieplej na sercu się robi, że wydawca daje coś więcej od siebie, coś ekstra. Stronice są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka. Odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Gdzieś tam zdarzyły się błędy składu, ale nie było ich zbyt wiele, więc etap redakcji i korekty moim zdaniem jest bardzo dobrze wykonany.
Jest to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki, chociaż istnieje jeszcze jedna Marta Kaczmarczyk autorka, ta, która napisała opowiadanie do antologii, którą miałam okazję tutaj kiedyś recenzować. Nie wiedziałam, czego się spodziewać... Nie zastanawiałam się jednak, okładka tak mnie przyciągała i opis także, że MUSIAŁAM ją przeczytać. Pochłonęłam ją na dwa wieczorne posiedzenia. Bo tylko tyle czasu miałam. Czyta się szybko, lekko i przyjemnie, wręcz wpada się do wykreowanego świata i nie chce się z niego wychodzić. Autorka sprawnie operuje słowami, żebyśmy nie chcieli się odrywać. Muszę wspomnieć, że jest to książka dla osób pełnoletnich! +18 ponieważ jest tu wiele scen łóżkowych. Wiem, że nie każdy też to lubi, dlatego muszę to tutaj zaznaczyć i jest tego trochę sporo, więc jeśli macie przewijać te sceny, to lepiej nie sięgajcie. Te fragmenty są opisane z wyczuciem, nie są obrzydliwe, a co po niektóre mogą rozpalić do czerwoności lub zawstydzić. ;) Ja tam jestem pozytywnie zaskoczona i mimo tych scen +18 cieszę się, że poznałam tę opowieść. Nie miałam jakichkolwiek przeszkód podczas poznawania kolejnych stron. Wręcz... Dobrze się bawiłam!
To nie jest tylko powieść obyczajowa, romans z dodatkiem scen e*otycznych. Ma też wiele ukrytych ważnych spraw między wierszami, autorka nie o wszystkim mówi wprost. Nie będę zdradzać, o co dokładnie chodzi, ale są tu ważne tematy. Nie tylko miłość. Między innymi poczucie braku akceptacji, surowość dla samego siebie, hulaszczy tryb życia, taki lekki, beztroski. Mamy zderzenie dwóch światów, które jednak coś zaczyna łączyć. Po bohaterach widać, że czas leczy rany, ale nigdy nie zapominamy, bo i nie o to w tym wszystkim chodzi. I tutaj po nitce do kłębka, od zwierzęcia znalezionego przypadkiem pojawia się przypadkowa znajomość. Pamiętajmy, że wydarzenia z przeszłości nas poniekąd kształtują, dlatego... Bądźcie wyrozumiali dla bohaterów. W końcu... Zrozumiecie o co mi chodzi. Ale dajcie jej szansę i przeczytajcie.
Maja to bohaterka, która na samym początku niekoniecznie przypadła mi do gustu. Ja po prostu nie jestem typem imprezowiczki i to, co wyrabiała mnie... Przerażało. Ja się tak nie zachowuję i stąd wszystko było mi obce. A może to ja jestem dzika? Z pewnością tak jest. Niemniej, dopiero gdzieś w okolicach połowy książki moje relacje względem tej bohaterki się zmieniły. Ale nie zdradzę Wam dlaczego, bo... Nie robię spoilerów. Wiecie o tym. Z kolei Marcin, gbur, też początkowo nie był moim ulubionym bohaterem. W ogóle zastanawiałam się, jak ja przeczytam tę książkę do końca, skoro główne postacie nie skradły mojego serca?! Ale hola, hola. W trakcie pojawia się jeszcze ktoś, kto zabiera moje serce. Całe. I jest jeszcze... Gucio. Piesek, którego Majka znalazła. Gdy czytałam o relacji Majki z psiakami, to moje serce i mur wokół niego kruszył się... Ogólnie postacie są wykreowane dobrze, różnią się od siebie, dzięki czemu czytało mi się tę książkę z ogromnym zainteresowaniem. Nie wiedziałam, co jeszcze od*alą bohaterowie i dlatego ich śledziłam. Mogłam obserwować co się z nimi dzieje. Co ważne – nie różnili się niczym od nas, zwykłych ludzi czytelników. Za to kolejny plus.
Akcja ma wiele wątków, wiele zaskakujących zwrotów akcji, tak zwanych plot twistów, ale znów nie będę zdradzać, o co chodzi. W kilku momentach byłam tak mocno zaskoczona, że czytałam dwukrotnie lub więcej dany fragment, bo nie mogłam uwierzyć. Z pewnością nie będziecie się nudzić podczas czytania. Mnóstwo emocji tutaj znajdziecie, chociaż ja nie do końca potrafiłam się w nie wczuć, a już szczególnie na początku, kiedy postacie niezbyt mi odpowiadały. Dopiero później... Czułam. I to też było piękne...
Reasumując uważam, że jest to bardzo dobra powieść, zapowiedź jakiejś serii, która może nam podarować wiele emocji. Myślę, że spodoba się romansiarom, którym nie są straszne sceny +18 i ich mnogość. Na pewno fani zwierzaków będą zachwyceni, bo sporo jest tu o pieskach. Wszak główny bohater to weterynarz, to czy mogło być inaczej?! Jeśli znacie pióro autorki, na pewno sięgnięcie. Wydaje mi się, że nie da się nie lubić tego przystępnego pióra. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Polecam!
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥
Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)