Strony

piątek, 20 marca 2026

WYWIAD z Tomaszem Betcherem!

Dzień dobry!

Przychodzę dzisiaj do Was z czymś, co kiedyś na blogu istniało. WYWIADY. Przeprowadziłam kilka rozmów, a teraz, gdy pojawiła się okazja porozmawiać z kilkoma autorami, postanowiłam do tego wrócić. Byście i Wy mogli poznać pisarza bliżej.

Tomasz Betcher - pedagog, który nie może usiedzieć na miejscu. Pisarz z blokowiska, które darzy miłością bezwarunkową. Miłośnik miast na literę G: pochodzi z Grudziądza, przez długi czas zawodowo związany z Gdynią, obecnie zakotwiczony w Gdańsku. Autor powieści obyczajowych z wątkami społecznymi i historycznymi.


TMS - Tylko magia słowa | BT - Tomasz Betcher

TMS: Gdybyś miał złotą rybkę, która spełni Twoje trzy życzenia, to o co byś ją poprosił?
TB: Ha! Będzie banalnie, ale te trzy życzenia sprawiłyby, że życie stałoby się jeszcze przyjemniejsze: 1. Chciałbym pokoju na świecie. 2. Długiego i zdrowego życia dla siebie i moich bliskich. 3. Nieustającej ciekawości świata i energii do jego poznawania 😉

TMS: Czy piszesz aktualnie jakąś powieść? Na jakim etapie jesteś? A może dopiero planujesz? Jeśli tak, to co to będzie? Masz już może tytuł? Gatunek? Opowiesz coś o niej?
BT: Cały czas coś piszę. Nie mogę jeszcze zdradzić szczegółów, ale obecnie dużo czasu poświęcam na książkę związaną z „Zaklinaczem” i „Szeptunem” – jestem mniej więcej w połowie. Będzie to najbardziej czuła i delikatna opowieść z cyklu tych „szeptunowych”. Trzymam się powieści obyczajowych, bo w nich najlepiej się czuję.
Kolejne powieści na 2027 rok są już zaplanowane, niektóre nawet napisane. Jedna z nich będzie dotyczyła bardzo ważnej dla mnie postaci historycznej. Będzie to fabularyzowana historia jej życia. Będą także wznowienia.

TMS: Czy planujesz w głowie (lub w notatniku) pomysły na kolejne książki?
BT: Tak, wszystko mam zaplanowane na kilka najbliższych lat. Trzy powieści obyczajowe są na różnym etapie ukończenia. Cały czas wpadają mi do głowy nowe pomysły, które skrzętnie notuję, więc pracy na długi czas mi nie zabraknie. Chciałbym utrzymać tempo wydawania dwóch powieści rocznie plus wznowienia tych, do których prawa już wygasają.

TMS: Co jest Twoją inspiracją do pisania?
BT: Bardzo dużo czerpię z codziennego życia oraz mojego doświadczenia zawodowego. Jestem czynnym pedagogiem, wiele lat przepracowałem z dziećmi i młodzieżą w trudnej sytuacji życiowej. Pracowałem także z osobami dorosłymi jako terapeuta. Mam więc z czego czerpać, ale równie ważna jest moja wyobraźnia, która dokłada do książek drugie tyle, ile życie.

TMS: Kiedy narodziła się Twoja miłość do książek?
BT: Jako czytelnik odkryłem książki bardzo wcześnie, a to jedyna droga do zostania pisarzem. Jako młody chłopak czytałem dużo, a już w szkole podstawowej zacząłem pisać krótkie opowiadania. W szkole średniej zdarzało mi się wygrywać w konkursach literackich, ale za poważne pisanie zabrałem się jako trzydziestopięciolatek. I to była miłość ze wzajemnością – ja uwielbiam książki, a książki najwyraźniej lubią mnie, więc doskonale się uzupełniamy.

TMS: Czy trudno było napisać swoją pierwszą książkę? Jakie emocje Ci towarzyszyły? Jakie przeszkody stały na Twojej drodze?
BT: Pierwszy tekst który napisałem nie został opublikowany, ale bardzo wiele mnie nauczył. Był swego rodzaju literackim poligonem, dzięki któremu zacząłem tworzyć konspekt i plan powieści, charakterystykę bohaterów, oś czasu. Pisanie „Tam, gdzie jesteś” było już więc bardziej uporządkowane, mniej przypadkowe i chaotyczne. Wtedy towarzyszyły mi (i tak jest do tej pory) przyjemne emocje: ekscytacja, ciekawość, radość. Główną przeszkodą było to, że nie znałem zupełnie rynku wydawniczego, dlatego znalezienie wydawcy dla pierwszej powieści powierzyłem agencji wydawniczej. Współpracujemy do dzisiaj i wiele zawdzięczam swojej agentce literackiej – Kamili.

TMS: Czy pisząc książkę, utożsamiasz się ze swoimi bohaterami?
BT: I tak, i nie. Część moich bohaterów prezentuje postawy, które są mi bliskie, ale muszę czasami stworzyć postacie trudne, zdemoralizowane, poturbowane przez życie. Staram się nie wkładać w usta moich bohaterów poglądów politycznych, czy kontrowersyjnych wypowiedzi, bo sam taki nie jestem. Na pewno chciałbym utożsamiać się z tymi pozytywnymi bohaterami, którym nieobcy jest szacunek, empatia, dobro drugiego człowieka.

TMS: Jakie emocje towarzyszyły Ci, kiedy trzymałeś swoją debiutancką powieść w dłoniach? Czy przy kolejnych wydanych papierowych dzieciach jest tak samo?
BT: Pamiętam, że kiedy dostałem egzemplarz sygnalny swojej debiutanckiej powieści, byłem ogromnie wzruszony. Spełniło się wtedy moje wielkie marzenie. Oczywiście była też radość i duma, że dzięki swojemu uporowi doprowadziłem to marzenie do realizacji. Kiedy ukazuje się każda kolejna książka, to te uczucia znów się pojawiają, choć już nie tak intensywnie, jak podczas debiutu. Z każdej jednak jestem dumny i z czystym sumieniem oddaję ją w ręce czytelniczek i czytelników.

TMS: Który ze znanych autorów jest Twoim ulubionym?
BT: Zaczytuję się ostatnio w książkach Maćka Siembiedy. Uważam, że jest fenomenem polskiej literatury. Uwielbiam jego pióro, talent do opowiadania historii, zmysł do ciekawych opowieści. W mojej biblioteczce jest także sporo klasyków: Bułhakow, Tolkien, Dostojewski.

TMS: Po jaki gatunek najczęściej sięgasz?
BT: Bardzo lubię fantastykę, zarówno fantasy, jak i science-fiction. Od dzieciaka fascynowały mnie inne światy, cywilizacje, rasy. Z wypiekami na twarzy zaczytywałem się we „Władcy Pierścieni”, cyklu inkwizytorskim Jacka Piekary czy dziełach ojców science-fiction. Zostało mi to do teraz, choć bardzo często przeplatam to reportażem, biografią lub literaturą obyczajową.

TMS: Gdyby miano zekranizować Twoją książkę „Tam, gdzie jesteś” – kogo z show biznesu widzisz jako swoich bohaterów?
BT: Adam Kort został przeze mnie porównany w tej powieści do Madsa Mikkelsena. To ten rodzaj nieoczywistej męskiej urody, połączony z pewną szorstkością. Bardzo męski, a jednocześnie ciepły i opiekuńczy. Z polskich aktorów pewnie najbliższy temu byłby Marcin Dorociński.

TMS: Czy kiedykolwiek myślałeś, że będziesz pisarzem?
BT: Wiedziałem to w wieku dziesięciu lat :D A tak na poważnie, to podejrzewałem, że kiedyś mogę napisać powieść, natomiast moim marzeniem było móc kiedyś przejść transformację od autora do pisarza, czyli zajmować się tym zawodowo, łączyć pasję ze sposobem na życie. I tak się stało.

TMS: Jak zareagowałbyś na to, gdybyś przyjechał do obcego miasta, a ktoś rozpoznałby cię i poprosił o autograf? (Tak po prostu, bez żadnej okazji?)
BT: Byłbym zdziwiony, bo nie jestem szczególnie rozpoznawalny. W ogóle pisarze mają to do siebie, że rzadko się ich widuje (siedzimy w swoich jaskiniach i „stukamy literki” 😉). Na szczęście targi książki to zmieniają i są okazją do spotkań z czytelnikami. A taka sytuacja, o którą pytasz, miała miejsce, ale w Gdańsku. Byłem niezmiernie zdziwiony, że ktoś mnie poznał i miał nawet moją książkę w plecaku. Z przyjemnością ją podpisałem.

TMS: Jak radzisz sobie z negatywnymi opiniami, recenzjami lub konstruktywną krytyką?
BT: Jeśli jest uzasadniona i wskazuje miejsce, w którym się „wyłożyłem”, to przyjmuję do siebie, analizuję i staram się wyciągać wnioski. Nie uznaję jednak uogólnień. Jak ktoś mówi „to słaba książka”, to taka opinia nic mi nie mówi (na szczęście praktycznie się nie zdarza). Ale jeśli ktoś powie „nie podobała mi się”, to okej, rozumiem to. Każdy ma prawo do tego, by wyrazić, że coś mu się nie podobało, nie przypadło do gustu. Ja też tak mam z książkami, które czytam. Ale nie mówię o nich, że są słabe lub dobre, bo to bardzo obiektywne stwierdzenia, a jako czytelnicy jesteśmy subiektywni.

TMS: Którą z wydanych powieści darzysz największym sentymentem i dlaczego?
BT: Do każdej mam dużo pozytywnych uczuć i z każdą wiąże się inna historia jej powstawania. Mam ogromny sentyment do „Tam, gdzie jesteś”, bo to debiut. Szczególnie ważna jest dla mnie „Ta druga”, bo akcja rozgrywa się w rodzinnym Grudziądzu, a „Ognie lotne” dlatego, że jest w niej kawał mojego zawodowego życia. Ze wszystkich wybieram jednak trylogię „Po tamtej stronie…” bowiem włożyłem ogrom pracy w research i napisanie tej serii zajęło mi naprawdę dużo czasu.

TMS: Co jest Twoim zdaniem najtrudniejsze w wydaniu książki? Proces pisania, szukania wydawcy, dalszej pracy nad powieścią, a może promocja?
BT: Obecnie chyba poszukiwanie wydawcy. Nie zazdroszczę osobom, które napisały powieść i zamierzają wejść na rynek literatury, bowiem jest on nasycony i rozgrzany do niemożliwości. Moja wydawczyni wspominała ostatnio, że na skrzynkę mailową Wydawnictwa Mięta spływają tysiące propozycji wydawniczych rocznie. Chyba teraz jest trudniej, niż kiedy ja debiutowałem.
Jeśli chodzi o sam proces pisania, to najtrudniejszy jest początek: zbudowanie dobrej powieści z wiarygodnymi bohaterami, ciekawymi zwrotami akcji i wciągającą fabułą oraz dogłębny research. Samo przenoszenie tekstu do komputera, to już dla mnie czysta formalność.

TMS: Co doradzisz osobie, która pracuje nad swoją pierwszą powieścią i drży nad słowem „koniec”?
BT: Nie bać się go. Każdy koniec jest początkiem czegoś innego. Nawet jeśli ta powieść się nie przebije, to napisz kolejną. Wyciągnij wnioski z poprzedniej, staraj się coś poprawić, pracować nad warsztatem. Tak naprawdę słowo koniec może nie istnieć, bo zawsze jest coś dalej. Pytanie tylko, czy mamy odwagę po to sięgnąć.



Serdecznie dziękuję wydawnictwu Mięta, ale i samemu autorowi za możliwość przeprowadzenia tego wywiadu/rozmowy. :) Jak widzicie, mieliście okazję poznać nieco bliżej jednego z nielicznych panów, jako autorów powieści obyczajowych. Na moim blogu znajdziecie trzy recenzje książek Pana Tomasza, muszę nadrobić zaległości. Koniecznie!

A Wy znacie pióro autora? A może polecicie mi tytuł, z którym powinnam zaznajomić się najszybciej? Twórczość autora jeszcze przed Wami? Nic straconego!

RECENZJA: Tam, gdzie jesteś [KLIK]
RECENZJA: Żołnierskie serce [KLIK]
RECENZJA: Szeptun [KLIK]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)