Strony

czwartek, 6 sierpnia 2026

Aleksandra Palasek - Wrócę do ciebie, Anielo

 Dzień dobry,

Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją książki, od której dużo oczekiwałam. W ostatnim czasie autorka rozwaliła mnie na łopatki, i to niemal dosłownie, swoimi powieściami, że zapragnęłam nadrobić tyle, ile tylko jestem w stanie. A z racji, że moje imię poniekąd wywodzi się od Anieli i często jest z nim łączone, tym bardziej musiałam przeczytać. 

Aleksandra Palasek  – jej pasje to pisanie i fotografowanie. Stara się kreatywnie prowadzić swoje media społecznościowe. Mama dwóch córek i żona. 

Aleksandra Palasek – Wrócę do ciebie, Anielo #1

Czy miłość może przetrwać wojnę, czas i milczenie?

I czy prawda ukryta w starych listach pozwoli wreszcie pogodzić się z przeszłością?

Weronika przyjeżdża do Tarnobrzega tylko na chwilę – tak przynajmniej sobie obiecuje. Pogrzeb ojca zmusza ją do powrotu do miasta i wspomnień, od których uciekała latami. Podczas porządkowania starego mieszkania znajduje pluszowego misia. W jego wnętrzu ukryte są listy, które przenoszą ją do świata Anieli.

Aniela, młoda kobieta z Machowa, tuż przed wybuchem wojny znalazła szczęścia, które szybko zostało jej odebrane. Okupacja, konspiracja i dramatyczne wybory stają się jej codziennością, a pisane w ukryciu listy – jedyną rozmową z ukochanym i sposobem na przetrwanie.

Dla Weroniki ta historia z przeszłości staje się kluczem do zrozumienia własnej rodziny, a także do odkrycia uczuć, na które dotąd sobie nie pozwalała.

Opowieść o kobietach, które musiały być silne, o miłości wystawionej na próbę historii i o tym, że nawet po latach odnalezione słowa potrafią zmienić czyjeś życie.

Okładka książki od razu rzuca się w oczy. Widzimy na niej kobietę w pięknej sukni, która idealnie zgrywa się z kolorystyką całej okładki. W dotyku matowa z wybiciami pokrytymi lakierem UV. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka zdań o autorce, a na drugim poznacie fragment książki. Wklejki na okładce są w formie listów, co świetnie komponuje się z treścią. Odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka. Ma lekko ponad trzysta stron. Jest to pierwsza część, więc czekamy na więcej...

Moje kolejne spotkanie z piórem autorki. Kolejny raz mnie nie zawiodła i dała świetną opowieść, w której teraźniejszość spotyka się z przeszłością. Losy nie aż tak bardzo odległe, ale jednak dzieli nas przepaść. Nie wiem, co Aleksandra Palasek ma w swoim piórze, ale zawsze od razu wpadam do wykreowanego świata i żyje tym, co spotyka bohaterów. Nie mam problemów z zaklimatyzowaniem się i bardzo mnie to cieszy. A przede wszystkim, przeważnie zawsze to ta część historyczna, dawna, trafia zdecydowanie mocniej do mojego serca. Chociaż nie jest to najlepsza z dorobku książka autorki, to z pewnością ma najpiękniejszą okładkę ze wszystkich wydanych pozycji. Ale zostaje też w głowie, bo to, że nie była najlepsza z tych dotychczas przeze mnie przeczytanych, nie stwierdza, że była beznadziejna. Czyta się szybko, chociaż łatwo nie jest. Powrót do lat wojny, terroru, napadu na Polaków, eliminacja Żydów... To trudne tematy. Nawet bardzo... 

Poznajemy tu Anielę i Weronikę. Ta pierwsza jest z przeszłości, ta druga z teraźniejszości. Polubiłam obie, chyba obie tak samo mocno. Aniela żyje w czasach trudnych, gdzie jest niebezpiecznie i trudno. Nie ma dostępu do niczego, a jedynie to, co sama zarobi to będzie mieć. Czasami wymieni się z kimś czymś, ale to na tyle. Jej mąż zostaje wyrwany z sideł sielskiego życia do wojny, okrucieństwa, gdzie trzeba walczyć o swoją psychikę i życie. Nie czeka ich łatwy los. On na froncie, przymusowych robotach, a ona na miejscu, wiele ryzykując, pomagając innym. Biło z niej dobro i siła, chociaż nie było tego po niej widać. Była niezwykle odważna i wierna. Tak, moi drodzy. Nie złamała się i wciąż czekała na Artura. Wierzyła, że w końcu kiedyś wróci... Z kolei Weronika to bohaterka podobna do nas, żyje w tym samym czasie co my. Spotykają ją podobne do naszych problemy, przez co bez kłopotów zrozumiemy ją i polubimy. Ja oczywiście nie rozumiałam jej w 100%, bo nie przeżyłam tego co ona, ale wiele uczuć czułam. Nie wszystkie, ale jednak. Dzięki temu książka stała mi się bliższa. A jej relacja z matką czy nowym kolegom... Można byłoby o tym napisać osobną opowieść. Reasumując uważam, że bohaterowie są dużym plusem dla całości. 

Emocje... Trochę ich było, ale nie zwaliły mnie z nóg. Nie popłakałam się, ale czułam. Współczułam. Chciałam pomóc. Ale nie dałam rady. Myślę, że wielu z Was może się podczas czytania wzruszyć. Ja jestem zatwardziała, ale te emocje są prawdziwe i niektóre sceny aż wymuszają na nas zatrzymanie się i zawycie od środka „dlaczego”? Wiele razy miałam ochotę okrzyczeć postacie, dlaczego postępują tak, a nie inaczej. Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, więc musicie liczyć się z realnością opisów. Autorka nas oszczędza, ale mamy tu pewnego Niemca, mamy przesłuchanie w katowni, mamy kulki w głowę... To wszystko na oczach bohaterów. Myślę, że jeśli nie jesteście gotowi na takie sceny, odpuśćcie i dajcie jej szansę wtedy, kiedy będziecie gotowi. My było tak okrutnie przykro, że nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy...

Fabuła jest dopracowana i uważam, że niewiele jej brakuje. Może trochę wątków Anieli z Arturem i jeszcze trochę więcej Weroniki, nawet takich jej flashbacków do przeszłości. Jest to na prawdę bardzo dobra książka, która zostanie z Wami na dłużej i sprawi , że w tym codziennym pędzie, chociaż na chwilę się zatrzymacie. 

Polecam serdecznie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)