Strony

środa, 17 czerwca 2026

Graham Masterton - Rytuał

 Dzień dobry,

Przygotowałam dla Was krótką recenzję książki, którą miałam okazję przeczytać jeszcze końcem maja. Piąty miesiąc roku 2026 jest dość wymagający i wystawiający mnie na wiele... Ale staram się sobie radzić ze wszystkim, a przy tym jeszcze czytać, by móc przychodzić do Was z nowymi wpisami. 

Graham Masterton – pracował jako reporter i redaktor w czasopismach "Mayfair" i "Penthouse". W roku 1976 debiutował horrorem Manitou, który stał się światowym bestsellerem. Napisał ponad 100 książek, które przełożono na 19 języków i wydano w 27 milionach egzemplarzy. Jego powieści otrzymały wiele nagród, między innymi: Edgar Allan Poe Award. Oprócz horrorów pisze również thrillery, powieści historyczne, romanse i poradniki seksuologiczne. 

Graham Masterton – Rytuał

Nowe wydanie kultowej powieści Grahama Mastertona. W ponurym domostwie na odludziu mieszka niesamowite towarzystwo, najwyraźniej związane jakąś tajemnicą. Każdemu z nich czegoś brakuje: a tu ucha, a to palca czy nawet ręki. Co dziwniejsze, goszczą tam światowej sławy kucharze, zdrowi i jak najbardziej kompletni…

Okładka książki jest utrzymana w ciemnych kolorach i przedstawia czaszkę. Jest tajemniczo i minimalistycznie, czyli przeważnie tak jak zawsze w książkach autora. Nie ma skrzydełek, więc nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Jest to wydanie poprawione, z nieco zmienioną okładką. 

Miałam dłuższą chwilę od pióra autora i na moment zapomniałam, jak mocne te książki potrafią być. Ale szybko sobie przypomniałam. Pióro autora nie jest delikatne i nie cacka się z czytelnikiem. Pisze dokładnie i wprost, bez domysłów, bez koloryzowania życia. Dlatego uważam, że tylko osoby zdecydowane i pewne sięgają po jego książki. Nie każdy wytrzyma psychicznie to, co w środku jego powieści zawierają. Czyta się szybko i lekko – na to naprawdę nie mogę narzekać. Mamy tutaj zdarzenia, które teoretycznie wydarzyć by się nie mogły, a jednak tutaj mają miejsce. Sama momentami bardzo, ale to bardzo chciałam zamknąć oczy. Wymazać z głowy to, co przeczytałam... Mocna. Brutalna. Autor nie szczędzi nam opisów...

Opisów przemocy. Opisów... Ludzi bez pewnych fragmentów ciał. I jest ich więcej niż kilku. Naprawdę te opisy są obrzydliwe. OBRZYDLIWE. Dlatego uprzedzam już teraz, że jest to książka dla ludzi o mocnych nerwach. Ja sama chwilami miałam problem, by przetworzyć to, o czym przeczytałam. Dlatego naprawdę ostrzegam – jeśli znacie możliwości Mastertona i jesteście pewni, że chcecie wejść w mocno brutalną opowieść – zróbcie to. Ale tu jest naprawdę wiele mocnych scen. 

Bohaterów mamy sporo, ale wszystko toczy się wokół Martina i jego taty, Charliego. Starszy musi uratować młodego, ale nie jest to takie proste zadanie... Ogólnie jakoś nie zapałałam sympatią do bohaterów, nie wydali mi się zbytnio przyjaźni. W dodatku ta specyficzna atmosfera... To mnie nie kupiło. 

Ale cała fabuła? Od pomysłu po wykonanie jak najbardziej tak. Pamiętam, jak byłam dużo młodsza i przez przypadek sięgnęłam po jego książkę. To była pierwsza klasa gimnazjum bodajże i naprawdę mocno przeżyłam to, co przeczytałam. Zryło mi to wtedy głowę. I autor nie zmienił się, tak chore pomysły wciąż realizuje, a ja nadal jestem w szoku. Za każdym razem. Jak to w ogóle brzmi, by książka była obrzydliwa, a jednocześnie się podobała i doceniało się jej wykonanie? (To brzmi jak wariactwo, prawda?)

Akcja ma odpowiednie tempo i uważam, że niczego jej nie brakuje. Dialogi i opisy zostały wyważone, bohaterowie dostarczają nam wiele emocji. Książka robi wrażenie, jest obrzydliwa, jak to książki Mastertona, a jednoczenie porusza trudne tematy, takie jak między innymi trudne relacje z dzieckiem, próba odnalezienia siebie, walka, przebaczenie... A to tylko kilka z nich. Jest tu mnóstwo śmierci, brzydkich scen, więc naprawdę... Uważajcie. 

Reasumując uważam, że jest to na prawdę dobra książka, której warto poświęcić czas. Jednak jest tak obrzydliwa, że wiele osób może porzucić ją w trakcie. Wrażliwym osobom jej nie polecam, bo nie wytrzymacie tych opisów, a po co później męczyć się z nimi w głowie. Bo uwierzcie mi, nie tak trudno sobie to wyobrazić... Mimo wszystko polecam, ale tylko dla zdecydowanych czytelników, którzy wiedzą, czego można się spodziewać po książkach autora.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)