Strony

▼

środa, 4 listopada 2026

Maciek Cybulski - Spowiedź przegrywa

 Dzień dobry!

Przychodzę do Was z krótką recenzją książki, którą pochłonęłam w krótkim czasie. Otóż jest to opowieść, która ma bardzo mało stron, ale jest dosadna. Jeszcze chwilka i na pewno zrozumiecie, o co mi chodzi...

Maciek Cybulski – brak informacji o autorze.

Maciek Cybulski – Spowiedź przegrywa 

Najtrudniej wyrwać się z więzienia, które nosi się w sobie.

P. od dziecka żyje według cudzych zasad. Uczy się, że na miłość trzeba zasłużyć, a o własnych potrzebach lepiej nie wspominać. Głos matki słyszy w głowie częściej niż własne myśli i z czasem przestaje je od siebie odróżniać.

W dorosłość wchodzi z depresją, która odbiera siły nawet do najprostszych codziennych czynności. Szuka ukojenia w używkach, ale każda przynosi je tylko na chwilę. Patrzy na ludzi, którzy potrafią kochać, śmiać się i po prostu żyć. Sam nie umie zrobić nawet kroku w ich stronę. Jemu zostają cztery ściany i powoli gasnąca nadzieja, że kiedyś będzie inaczej.

Czy zdoła usłyszeć własny głos, gdy przez całe życie uczono go milczeć?

Okładka książki przedstawia chłopaka, a w tle okno, w którym widać dwie osoby. Nie ma skrzydełek, więc nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Ma niewiele ponad sto pięćdziesiąt stron, kremowe strony i czcionkę wystarczającą dla oka. Głównie jest to pisane ciągiem, opisowo, bez dialogów. Jedynie gdzieniegdzie się one pojawiają. Pojawiło się trochę błędów składu, przede wszystkim lustra, ale zapewne osoby, które się nie znają, nie wiedzą nawet, co to jest za błąd, i się nie zorientują.

Jest to debiut autora i co tu dużo mówić, zaczął z przytupem. Obrał sobie temat nie lada łatwy, bo depresja, odrzucenie, samotność (nawet ta w tłumie), chęć bycia najlepszym, ale nie dla siebie, a dla rodziców... To trudne tematy. Tym bardziej że książka napisana jest w specyficzny sposób. Opowiada nam o głównym bohaterze, jednocześnie bardzo dobrze go zna. P. To chłopak, który od samego początku ma pod górkę. Już jako dziecko dostawał komunikaty, które ciągle były przetwarzane w jego głowie. A potem chęć sprostania oczekiwaniom rodziców i tak dalej... Koło się kręci, a jego głowa coraz gorzej to znosi. Czytało się szybko za sprawą prostego języka, ale niestety, nie mogłam się wczuć w życie i emocje naszego głównego bohatera. Było to za bardzo spłaszczone i takie bez emocji, mimo że książka może na kimś to wrażenie zrobić, ale to prędzej na kimś, komu takie rzeczy i sprawy, jakie występują w książce, są obce. Szkoda, bo potencjał był ogromny. A może to ja jestem już jak kamień i ciężko do mnie dotrzeć? Tak też może być...

Przykro się czyta o takiej psychice bohatera, a co dopiero gdyby to miało spotkać kogoś z Was? To dopiero cierpienie... W ciszy. W samotności. Samemu ze sobą się walczy, ale to nie jest takie proste... Ja na pewno sporo myślałam w trakcie i po skończeniu książki o tym, co P. przechodził. Jestem jednakże w szoku, że nikt mu nie pomógł. Nikt nie wyciągnął pomocnej dłoni...

Ciągle robił wszystko pod rodziców, a w szczególności pod mamę. Zła ocena? Nawet się nie odzywaj. Piątka? Chodź, wyściskam cię. Nie będę komentować relacji matka-syn, bo moim zdaniem jej po prostu nie ma. Bo jak można krzywdzić słowami tak bardzo swoje dziecko? Nie potrafię tego zrozumieć. Odkąd sama zostałam mamą wiem, jaka chcę być, a jaka nie. 

To książka o próbie odzyskania siebie, ale bez fachowej pomocy i nie mam tu na myśli leków uzależniających, nie osiągniemy tego. Nie po wielu latach chorowania w ciszy i samotności. Depresja to przeklęta chora, bardzo trudna do wyleczenia. To nie grypa, która po kilku dniach zniknie... P. ma nałogi, z których także nie umie wyjść. Będąc emerytem, powraca do przeszłości, a my go poznajemy. Jednak moim zdaniem to wszystko było takie szybkie i byle jakie. Nie potrafiłam w jakikolwiek sposób zbliżyć się do postaci i poczuć to, co on.

Reasumując uważam, że debiut ten ma potencjał, ale zmarnowany. Nie do końca przemówiła do mnie ta forma. Może innym, którzy nie znają tych tematów, nie wiedzą o nich nic, prędzej polubią i odbiorą ją bardziej dosadnie. Moim zdaniem była w miarę, aczkolwiek na pewno nieco bardziej bym ją rozwinęła i pozwoliła czytelnikowi zbliżyć się do emocji P. Nie polecam, musicie sami wyrobić sobie opinię na jej temat i przede wszystkim zdecydować, czy po nią sięgnąć. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)