Dzień dobry!
Mam dzisiaj dla Was krótką recenzję książki, którą miałam okazję przeczytać w czerwcu, którą kupiłam z bonu wygranego na Instagramie. Bardzo lubię pióro autorki i zawsze chętnie sięgam po jej pozycje. Nigdy mnie nie zawiodła.
Ilona Gołębiewska – urodzona w 1987, w wieku pięciu lat postanowiła, że w przyszłości będzie uczyć oraz pisać książki... i słowa dotrzymała. Mieszka w Warszawie, ale gdy pisze, ucieka do starego drewnianego domu na mazowieckiej wsi. Jej wielkim marzeniem jest założenie fundacji.
Ilona Gołębiewska – Tajemnica #2
Kobieta, która szuka szczęścia.
Tajemnica, która doprowadza ją do poznania siebie.
Trudne relacje, które uczą stawiania granic.
Marysia Złotowska ma trzydzieści siedem lat i każdy aspekt życia pod kontrolą. Z pozoru odnosi same sukcesy: praca w międzynarodowej korporacji, wyznaczona ścieżka kariery i przystojny mężczyzna u boku. Sielankę kończy konflikt z prezesem firmy, który skutkuje zesłaniem jej do Lublina. Marysia wraca w rodzinne strony, do Młynarzówki, nieopodal Kazimierza Dolnego.
Zderzenie z rzeczywistością jest brutalne. Marysia nie radzi sobie w pracy, tęskni za Davidem, ma kłopoty ze zdrowiem. Mimo to odnawia kontakt z ciocią Matyldą i zmusza ją do konfrontacji z siostrą Martą, z którą ta ma konflikt od lat. Dzięki niej poznaje też tajemniczego Jakuba. A pomiędzy wspomnieniami z dzieciństwa i zapachem chleba odkrywa, że prawdziwa siła nie tkwi w perfekcji, lecz w autentyczności. Czy Marysia zechce zawalczyć o siebie?
Okładka książki idealnie wpasowuje się w serię. Widzimy dziewczynę na okładce, a kolorystyka, moim zdaniem jest iście jesienna. Co nie zmienia faktu, że w lecie czytało się ją źle czy coś. Bo na prawdę przyjemnie spędziłam przy niej czas. Jest matowa w dotyku z wybiciami pokrytymi lakierem UV. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka zdań o autorce, a na drugim fragment książki. Wyklejka jest powieleniem okładki, ale zawsze wizualnie wygląda to świetnie. Dodatkowo, na części stron są piękne grafiki/ilustracje w formie listków, kwiatów, czy początek rozdziału tematycznie dobrany. Bardzo mi się to podoba, że wydawcy tak urozmaicają środki. Na samym końcu znajdziecie kilka przepisów jednej z bohaterek książki, to również fajny dodatek dla osób, które lubią gotować i piec. :)
Nie liczę już, po raz który spotkałam się z piórem autorki. Przede mną jeszcze dwie książki, których nie czytałam z jej dorobku, a więc naprawdę nie jest źle z moim nadrabianiem. Bardzo lubię w stylu Gołębiewskiej, że opisuje codzienność w takich kolorach, w jakich jest naprawdę. Nie ma tu koloryzowania rzeczywistości. Jeśli coś jest szare to takie też jest w powieści. Niezwykle barwne opisy przyrody i ogólnie wszystkiego sprawiają, że czytelnik po zamknięciu oczu widzi wszystko wyraźnie. I ja po raz trzeci już, przeniosłam się do Starego Młyna. I wiecie co? Dobrze mi tam było... Zazdroszczę bohaterkom takiej oazy, miejsca, w którym wszystko w środku się uspokaja i wycisza. Czyta się szybko i lekko, ja od razu wyciągnęłam się w opowieść i jednocześnie nie chciałam tak szybko jej kończyć. Całe szczęście jeszcze tom trzeci przede mną, więc na chwilę do młyna wrócę. Zdecydowanie polecam!
Bohaterowie są z krwi o kości, wielu z nich już znamy po pierwszej części i myślę też, że ich lubicie tak samo, jak ja. Oczywiście nie będę opisywać każdego z nich, bo nie ma to sensu. Skupię się na Marysi, naszej głównej postaci, która przez swoje błędy i trochę niewyparzony język została tak jakby na odkupienie win przesiedlona do innego oddziału firmy, by doprowadzić placówkę do porządku. Co nie jest łatwe, bo panuje tam chaos po poprzednich pracownikach. Niemniej jednak zostaje rzucona na głęboka wodę, dużo spraw jest na jej głowie i chciałam powiedzieć, że w tamtym momencie bardzo ją podziwiałam. Jednak po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że sama kiedyś się tak poświęcałam i robiłam wszystko, co w mojej mocy, by firma działała jak najlepiej. Niestety, pracodawca widzi tylko to co chce. Nie widzi myśli pracowników, bo przecież po co... W tej Marysi Złotowskiej jest trochę mnie i teraz widzę, jak widzieli mnie inni i stukali się w czoło. Po co się poświęcam aż tak dla kogoś, kto i tak przecież tego nie zauważy, nie mówiąc już o docenieniu. Ach, takie wynaturzenie wyszło ze mnie, ale właśnie cześć Marysi to trochę ja. Bardzo ją polubiłam i trzymałam kciuki, by jednak cały świat znów się jej nie zawalił.
Akcja toczy się dosyć dynamicznie, ciągle coś się dzieje. Odkrywają się karty przeszłości, wspomnienia po rodzicach, spory w najbliższym otoczeniu... Jest też wątek miłości do Davida i tego, jak ta relacja, tym razem na odległość, przebiega. Trochę było mi przykro, bo od samego początku coś mi w niej... Nie grało.. nie wiedziałam tylko, co. Ilona Gołębiewska pięknie pisze o relacjach rodzinnych, które ja połykam jak rybka haczyk. Bardzo trudno mi zaufać, nie mam z nikim z rodziny tak silnej więzi jak Marysia miała z ciocią czy siostrami. To piękne i aż chce się co tym czytać. Mamy też wątek przyjaźni, który nawet mnie chwycił za serce... Jak widzicie, Ilona Gołębiewska nie pisze powierzchownych, zwyczajnych pozycji. Ona z pomocą bohaterów, wydarzeń między wersami przekazuje nam bardzo ważne rzeczy. Pokazuje na co zwracać uwagę, a i kiedy powinna zapalić się nam czerwona lampka.
Reasumując uważam, że jest to naprawdę bardzo dobra historia, a drugi tom z czterech (czytałam pierwszy, drugi i czwarty) dorównuje pozostałym. Powiedziałabym, że autorka napisała cztery tomy razem i tylko je dzieli, bo są na równym poziomie i po każdej jestem usatysfakcjonowana. Myślę, że spodoba się wielu czytelnikom, szczególnie osobom, które pochłaniają powieści obyczajowe. I jak wiadomo, fanom twórczości autorki. Ja biorę w ciemno jej pozycje i od pewnego czasu nawet nie czytam już opisów książek, tylko kieruję się informacją, czy jest to seria czy nie. Bardzo mocno polecam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥
Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)