Dzień dobry,
Przychodzę dzisiaj do Was z książką, która zdecydowanie do mnie trafiła. Zresztą nie myślałam inaczej o niej, bo styl autorki już znam i sobie cenię. Ma ode mnie niemalże same wysokie oceny oprócz jednej, więc... To coś znaczy. Poza tym, jest moją „koleżanką” - wydałyśmy książkę w tym samym wydawnictwie.
Aleksandra Palasek – jej pasje to pisanie i fotografowanie. Stara się kreatywnie prowadzić swoje media społecznościowe. Mama dwóch córek i żona.
Aleksandra Palasek – Zanim o Tobie zapomnę
W poruszającej powieści rozgrywającej się w 1944 i 2004 roku splatają się losy Heleny i jej wnuczki Kariny – dwóch kobiet połączonych tajemnicą sprzed lat.
W czasie wojny Helena, starając się ocalić siostrę, trafia na roboty przymusowe do Niemiec. Tam, w cieniu okrucieństwa i rozpaczy, rodzi się zakazana miłość między nią a Johannem, synem bauera. Ich uczucie wystawia ich na śmiertelne niebezpieczeństwo i na zawsze odmienia losy Heleny.
Sześćdziesiąt lat później Karina, zmagając się z życiowym kryzysem i stratą, odkrywa sekrety rodzinnej przeszłości. Podróż do miejsc, o których milczano przez dziesięciolecia, przynosi jej odpowiedzi, ale też nowy początek.
To opowieść o sile miłości, winie i przebaczeniu, o kobietach, które muszą zmierzyć się z przeszłością, by odnaleźć siebie.
Okładka przedstawię kobietę, bardzo możliwe, że Manię. Ten specyficzny kolor ubioru, fryzura, ale i ogólna kolorystyka okładki mówi wprost, że będzie dotyczyć przeszłości, wojny, trudnych czasów. Ogólnie wprowadza w klimat. Nie ma skrzydełek, przez co nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Odstępy między wersami zostały zachowane, tak jak i marginesy. Czcionka wystarczająca jest dla oka. Pojawiło się trochę błędów składu, ale myślę, że dla zwykłego czytelnika będzie w porządku i nie będą one przeszkadzać. Podzielona na dwie strefy czasowe – przeszłość i teraźniejszość – ale mamy również więcej niż jednego narratora. Do każdego rozdziału jest cytat z piosenki, które wprowadzają w klimat. Lubię to bardzo i sama stosuję ten zabieg w swoich książkach.
Moje kolejne spotkanie z piórem autorki, ale ja wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Jeśli w grę wchodzą dwie strefy czasowe, to jestem niemalże więcej niż pewna, że autorka mnie emocjonalnie zgniecie. Czyta się szybko i lekko bez przeszkód, dzięki czemu można się zatopić w tej historii. Chociaż na pewno nie chcielibyśmy żyć w takich trudnych czasach... Bardzo niebezpiecznych. Już od pierwszych stron przepadłam, przede wszystkim w przeszłości. To, ile myśli się pojawiło w mojej głowie podczas tej lektury, to zakrawa o obłęd. Jednak się to chwali, bo właśnie takich pozycji szukam. Książek, które spowodują lawinę myśli w głowie. Mnie osobiście nikt z rodziny wiele nie opowiadał o czasach wojny. Jedna babcia bardzo omijała ten temat, dlatego że pradziadek był między innymi zesłany na Sybir, a drugiego też Sowieci szukali. Nikt nigdy mi o tym nie opowiadał, a szkoda... Podziwiam jednak autorkę za pisanie o tak trudnych chwilach, ciężkich dla duszy i głowy...
Tak wiele myśli pojawiło się w mojej głowie. Odnośnie mojego obecnego życia. O tym, jak wiele mam, ale nie zawsze to doceniam. O tym, że warto kultywować wspomnienia, mówić, utrzymywać w pamięci nie tylko o wydarzeniach, ale i o przodkach, którym należy się szacunek. Domyślam się, że to trudne wspomnienia, bolesne, ale są osoby, które chciałyby wiedzieć. To, co czułam też jest warte wspomnienia. Historia opisywana głównie w roku 1944 jest tak bardzo dla mnie emocjonująca, że nie zdajecie sobie sprawy. Moje serce pękało, dusza cierpiała. Bardzo mocno... Miałam łzy w oczach, nawet kilka razy... Historia Kariny też nie była byle jaka. Może nie tak ciężka jak jej babci, ale bardziej nam bliższa. Jak wiele osób żyje w związku w poczuciu obowiązku? Bo nawet nie z miłości.
Nasi bohaterowie są różni. Żyją w innych czasach, dzieli te dwa światy ponad sześćdziesiąt lat. Widzimy tę różnicę w bezpieczeństwie, zachowaniu bohaterów, we wszystkim. I właśnie te postacie też nam wiele dają. Widzimy osoby, które krzywdzą innych, bo mogą. Bo przecież taka ich rola i mają do tego prawo. Osób takich jak Klaus nienawidzę. Mania to dziewczyna z sercem na dłoni. Wolała ochronić młodszą siostrę i sama wyjechać. Znosiła poniżenie, przemoc... Wiele zniosła i przetrwała. Nie było to łatwe, bo głowa cały czas pamięta. Rozdarta między tym, co zostawiła w Polsce a tym, co jest Niemczech robi jej niezły bałagan w głowie. Mimo wszystko, bohaterowie są dobrze wykreowani i niczego im nie brakuje. Jednych polubicie bardziej, drugich mniej.
Akcja ma odpowiednie tempo. Raz przyspiesza, a raz zwalnia. Może ja wyobrażam sobie to wszystko bardziej, bo byłam w Auschwitz. Klimat tego miejsca pozostawia wiele różnych myśli, nic nie będzie takie same jak było. Uwierzcie mi... Nie jest to taka zwykła opowieść. To książka o miłości, przebaczeniu, walce... Tutaj niby wszystko zwyczajne na dawne czasy, ale jednocześnie takie inne...
Reasumując uważam, że jest to historia warta poznania. Możecie poczuć wiele emocji, zbliżyć się do przeszłości i poznać świat oczami młodej dziewczyny, która w ochronie siostry sama wyrusza w nieznane, niebezpieczne tereny. Była niezwykle odważna, a to, co tam przeżywała zasługuje na uwagę. Najbardziej podobał mi się wątek Johanna i Mani i żałuję, że było go tak mało. Niemniej jednak serdecznie polecam. Ja się nie zawiodłam. Myślę, że fani literatury obyczajowej w połączeniu z historią, będą usatysfakcjonowani.

Zupełnie nie dla mnie, bo nie lubię historii osadzonych w tym przedziale czasowym.
OdpowiedzUsuń