poniedziałek, 7 października 2019

PRZEDPREMIEROWO! Patrycja Giesecke - Kiedy nadejdzie czas

Dzień dobry!
Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją przedpremierową mojego kolejnego patronatu medialnego. Już na samym początku chcę ogromnie podziękować wydawnictwo za możliwość przeczytania tej książki przedpremierowo i tego, że mogę w jakiś sposób promować tę historię. 

Patrycja Giesecke - Prywatnie żona, córka, siostra oraz właścicielka kota, psa i kilku myszy nielegalnie zamieszkujących w garażu. Uwielbia bazgrolić utytłanym w farbie pędzlem po płótnie i nazywać to malarstwem. Wieczory umila sobie lampką wina - czasami trzema - dobrą książką i paplaniem głupot ze swoim mężem."Kiedy nadejdzie czas" to jej literacki debiut. PLANOWANA PREMIERA 12.11.2019

Patrycja Giesecke - Kiedy nadejdzie czas 
Każdy, kto ją zobaczył, od razu sądził, że jest szczęściarą. Tylko ona wiedziała, jak jej życie wyglądało i jak bardzo bywało trudne. Hope Lanstor pragnie tylko teraźniejszości,  bo wie, że przyszłość w jej wypadku może nigdy nie nadejść. Stara się nie przejmować drobnymi problemami, a każdą przeszkodę traktować, jak krok ku lepszemu. Pomaga i namawia do tego innych w przekonaniu, że mimo drobnych błędów jakie popełniła, ludzie i Bóg wszystko jej wybaczą. Dlatego też, za nic w świecie nie potrafi zrozumieć niechęci, jaką darzy ją jej nowy lekarz.

Okładka sama w sobie nie jest jakaś nadzwyczajna. Utrzymana w delikatnej kolorystyce. U góry widzimy odwróconą kobietę, która może być naszą główną bohaterką, a u dołu fragment budowli, najpewniej pałacu, w którym mieszkała dziewczyna.
Nie będzie posiadać skrzydełek - niestety, nie będzie miała tej dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Będą kremowe strony - które są najlepsze dla naszych oczu podczas czytania nie tylko w domu czy w środkach komunikacji miejskiej, ale i na zewnątrz. Na przykład siedząc na ławce w parku. ;)

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką tej książki. Nie wiedziałam kompletnie, czego móc się po niej spodziewać. W ostatnim czasie wiele debiutów przeczytałam, które częściowo pochodzą z Wattpada i przyznam szczerze, ta, którą dziś Wam przedstawię się wyróżnia. Jest w niej coś, co cenię sobie bardzo mocno w czytanych przeze mnie lekturach i szczerze mówiąc już teraz trzymam kciuki za autorkę, będę z pewnością śledzić jej dalsze poczynania. Czytało mi się tę historię dość szybko, lekko i niekoniecznie zawsze przyjemnie. Ze względu na sytuacje, nie było w nich nic przyjemnego. Jeśli czytacie mój blog częściej niż raz na długi czas, wiecie, co cenię sobie w książkach. Co jest dla mnie ważne i co sprawia, że jestem w pełni zadowolona z lektury. Ta młoda autorka, nie wiem jakim cudem, ale trafiła z swoim pomysłem i wykonaniem na tyle, że jestem nadal pod wielkim wrażeniem mimo, iż minęło kilka dni od jej skończenia. Myślę, że pióro, jakim posługuje się pani Patrycja powinno przypaść Wam do gustu i nie sprawiać kłopotów ze zrozumieniem. Przynajmniej ja takich "dolegliwości" nie czułam.

Hope to bohaterka, która wiele przeszła. Można powiedzieć, że przeżyła własne piekło. Gdy dowiadujemy się o jej przeszłości, cóż... Ja na pewno wstrzymałam oddech. Zrobiło mi się niewyobrażalnie przykro. Dlaczego? Bo my, zwykli ludzie, nie doceniamy tego, co jest przecież najważniejsze. Naszego zdrowia. Jednak bohaterka otrzymuje w darze drugie życie i dzięki temu stara się pomagać innym i dawać z siebie na tyle, ile się da. Ta jej postawa od razu przypadła mi do gustu, dlatego też poczułam nić porozumienia z nią. I jeszcze Hope - co chyba wszyscy wiemy, co znaczy.
W historii tej pojawia się jeszcze kilka osób, ale na samą myśl jest mi przykro i nie wiem, czy chcę dalej w to brnąć. Myślę, że jeśli sięgniecie po tę książkę z pewnością przekonacie się, że miałam rację. Że ta książka jest niewyobrażalnie smutna, ale i zarazem piękna.
Bohaterowie są wykreowani bardzo dobrze, mają swój charakter, nie są jednakowi i nijacy. A przede wszystkich, takich ludzi spokojnie moglibyśmy spotkać w swoich życiu...

Akcja ma tutaj swoje tempo, które raz biegnie do przodu szybciej, niż byśmy chcieli, a raz płynie powoli, co wtedy akurat chcielibyśmy, by płynął nieco szybciej. Nie odczułam tutaj przeładowania ani opisami, ani dialogami. Jest wszystko wyważone.

Niejednokrotnie dopadały mnie myśli, dotyczące naszego życia. Naszej egzystencji na ziemi. Dopadły mnie myśli, które sprawiały, że robiło mi się niewyobrażalnie przykro. Czułam się chwilami osłupiałą, zawieszona w czasie. Patrycja Giesecke w swojej książce porusza niezwykle trudne tematy, które sprawiają, że "Kiedy nadejdzie czas" zyskuje na wartości. Pokazuje nam, jak cenne jest życie i jak powinniśmy właśnie o nie, o nasze zdrowie dbać w pierwszej kolejności. Pokazuje nam, że zawsze, ale to zawsze musimy walczyć i wierzyć w to, że będzie dobrze. Nie możemy się poddawać. To oznaka naszych słabości, a jeśli mamy dla kogo żyć... To musimy.
Ostatnio coraz częściej słyszymy o chorych młodych ludziach, nawet dzieciątkach, które nie są nikomu i niczemu winne, a zostały skazane i mają tylko kilka cennych chwil, by docenić życie wraz z rodzicami, rodzeństwem, czy najbliższą rodziną.
Sama w swoich znajomych mam osobę, która cierpi niewyobrażalnie już kilka lat. Jest to mama mojego kolegi ze szkoły podstawowej, którą stale obserwuje i zawsze trzymam kciuki za to, żeby było lepiej. Albo, żeby nie było gorzej... Może nie mam z nią styczności, bo mieszka poza granicami Polski, ale czuję, że ma w sobie ogrom siły i że będzie walczyć dopóki starczy jej sił.

Życie, śmierć, zdrowie, miłość, przyjaźń, OBECNOŚĆ... Bo kimże byśmy byli bez drugiej osoby? Wydawać by się mogło, że jesteśmy samowystarczalni, jednak dy jest przy nas ktoś, kto nas wspiera, to wszystko staje się łatwiejsze. I taką osobą dla naszej Hope stał się jej nowy lekarz, którego polubiłam od samego początku. Wierzyłam, że nie okaże się pajacem jak mogło się wydawać na samym początku i że będzie tym, którego również polubię. I tak się stało. Polubiłam go, a na samym końcu było mi go szkoda przeogromnie... Ale takie jest życie, kochani...

Życie pisze różne scenariusze, a jeden z nich przedstawiła autorka. Taki, którego byśmy się nie spodziewali. Zakończenie wbiło mnie dosłownie w fotel.
I jeszcze coś bardzo ważnego. Poznając tę historię strona po stronie, moje serce dosłownie łamało się w pół. W gardle miałam ogromną gulę, której nie mogłam przełknąć, a do kącików oczu napływały mi łzy. Czułam to, co czuła Hope, dzięki czemu stała mi się jeszcze bliższa, niż z początku mi się wydawało. Dlatego ogromnie ją Wam polecam. Wierzę, że możecie polubić ją tak bardzo, jak ja.

Reasumując, jak widzicie historia na tyle przypadła mi do gustu, że będą ją serdecznie wszystkim polecać. Ma wszystko to, czego oczekuję od książki... a w dodatku jest to debiut, więc jeszcze mocniej gratuluję autorce. Świetna historia, która mogła się wydarzyć. Nie ma tutaj koloryzowania dnia codziennego, za co naprawdę należy się tej historii uwaga. Tym bardziej cieszę się mocniej, ponieważ mam przyjemność patronować medialnie tej historii. Już teraz szczerze Wam polecam.

Skusicie się? 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu 

3 komentarze:

  1. Jestem bardzo ciekawa czy mojej osobie spodoba się ta książka. Do tej pory czytałam same przecietne debiuty z wattpada. Kto wie, może ta przełamie to fatum 😉.
    Książki jak narkotyk


    OdpowiedzUsuń
  2. To trzeba się zastanowić nad przeczytaniem jeszcze w tym roku

    OdpowiedzUsuń

Chciałabym podziękować Wam za każde odwiedziny, za każde przeczytane słowo, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Lubię dyskutować, więc jeżeli podejmiecie się dyskusji, napiszecie choćby kilka słów, ja będę szczęśliwa i zawsze odpowiem.
Raz jeszcze, dziękuję. ♥

Opisy książek w większości nowych postów pochodzą z lubimyczytać bądź niektóre wymyślam sama. ;)